Nie radzisz sobie z ratą kredytu PLN z WIBOR? Eksperci wskazują możliwości, o których banki wolą nie mówić

Czas czytania: 8 minut

O ile może wzrosnąć miesięczna rata kredytu hipotecznego w przypadku podwyżki stawki WIBOR 3M z poziomu 0,21 proc. do 7,16 proc.? Gdyby kredytobiorcy znali odpowiedź na to pytanie w momencie podpisywania swoich umów, niewykluczone, że wielu z nich odłożyłoby długopis przed dopełnieniem formalności. Niestety, w 2021 roku, przed rozpoczęciem cyklu podwyżek stóp procentowych, wielu klientów sektora finansowego nie zdawało sobie sprawy z tego, jaki jest faktyczny wpływ z pozoru symbolicznego wzrostu oprocentowania na wysokość zobowiązania wobec banku. Gdyby było inaczej, dziś nie dyskutowalibyśmy o wadliwości procedur informacyjnych, tak powszechnej w sektorze przed rozpoczęciem ogólnopolskiej „awantury o WIBOR”. Jesteś jedną z osób, które w wyniku drastycznego wzrostu oprocentowania kredytu popadły w poważne finansowe tarapaty? A może bank, wskutek opóźnień w spłacie, wypowiedział Ci umowę i pozwał o zapłatę? Jeśli odpowiedź na któreś z tych pytań brzmi „tak”, ten artykuł jest dla Ciebie.

Z tekstu dowiesz się:

  • Co zrobić, a czego absolutnie unikać, gdy powstaje problem z terminową spłatą zobowiązania wobec banku
  • Jak bronić się przed roszczeniami banku po wypowiedzeniu umowy i postawieniu wierzytelności w stan natychmiastowej wymagalności
  • Jaki procent umów kredytowych, zdaniem ekspertów, może zawierać klauzule o charakterze nieuczciwym
  • Czy bank, wypowiadając niepłacącemu kredytobiorcy umowę, zawsze ma rację
  • Na co uważać, podpisując z bankiem aneks do umowy złotowej i jak za darmo sprawdzić swoją umowę pod kątem abuzywności.

Polski rynek usług bankowych okazał się bezlitosny dla klientów: miesięczna rata kredytowa w tysiącach gospodarstw domowych w mniej niż rok wzrosła o 115 proc.

Niespełna rok temu opinią publiczną wstrząsnęła skandaliczna wypowiedź prezesa BNP Paribas, który na łamach jednego z poczytnych portali ekonomicznych postanowił wyjaśnić, dlaczego, jego zdaniem, Polacy nie lubią banków. Otóż w jego ocenie przyczyn należałoby szukać w antysemityzmie naszego narodu, któremu pożyczanie pieniędzy kojarzy się z Żydami, a więc z lichwą. Przemysław Gdański dość szybko posypał głowę popiołem i przeprosił, a jego kontrowersyjna, haniebna wręcz wypowiedź została zapomniana przez duże media, co z perspektywy BNP Paribas jest ogromnym sukcesem.

Zastanówmy się jednak głębiej nad tym, dlaczego Polacy TAK NAPRAWDĘ nie darzą sektora bankowego ani szczególną sympatią, ani zaufaniem. W tym celu cofnijmy się do sierpnia 2021 roku, czyli do okresu wciąż rekordowo niskich stóp procentowych. Stawka WIBOR 3M wynosi wówczas 0,21 proc., a banki bardzo chętnie udzielają Polakom kredytów, także tych długoterminowych, w oparciu o zmienne oprocentowanie zależne właśnie od ww. stawki. W tamtym okresie klient banku, zaciągający kredyt hipoteczny na 30 lat, na kwotę 300 tys. zł, przy marży na poziomie 2 proc. i ratach równych, mógł liczyć, że jego miesięczne zobowiązanie wyniesie ok. 1140 zł. Ten, który pożyczał kwotę 500 tys. zł, na ten sam okres i na tych samych zasadach, mógł się spodziewać, że miesięcznie oddawać będzie kredytodawcy ok. 1900 zł.

W sierpniu 2021 roku banki miały już obowiązek posiadania w swoich ofertach hipotek na czasowo stałej stopie, ale proponowały je niechętnie, nawet w przypadku klientów o niskich zarobkach i niewielkich szansach na ich znaczący wzrost w przyszłości. W sieci roi się od historii kredytobiorców, którzy do banku poszli z zamysłem wzięcia kredytu na czasowo stałej stopie, ale po rozmowie z doradcą (który zapewnił ich o niemal zerowym prawdopodobieństwie radykalnego wzrostu WIBORu) zdecydowali się jednak na kredyt ze zmiennym oprocentowaniem. Takie osoby bardzo szybko pożałowały swojej decyzji. W październiku 2021 roku Narodowy Bank Polski rozpoczął cykl podwyżek stóp procentowych, który zakończył się w niespełna rok później, we wrześniu 2022 roku. Po ostatniej z podwyżek główna stopa referencyjna wynosiła 6,75 proc., a WIBOR 3M wzrósł do poziomu 7,16 proc. Miesięczna rata kredytu zaciągniętego w sierpniu 2021 roku na kwotę 300 tys. zł skoczyła do ok. 2450 zł, natomiast kredytobiorca, który w tym samym okresie pożyczył od banku pół miliona złotych, stanął w obliczu miesięcznego wydatku na ratę w kwocie ok. 4080 zł. Pomiędzy sierpniem 2021 a wrześniem 2022 roku wzrost miesięcznej raty mógł zatem wynieść ok. 115 proc.

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Wpierw miękka windykacja, potem pozew. Jak się przed tym bronić?

Jak łatwo sobie wyobrazić, dla wielu gospodarstw domowych taki wzrost miesięcznych kosztów obsługi kredytu okazał się niezwykle trudny do przeskoczenia. W przypadku opóźnień w spłacie bank, niemalże z zegarkiem w ręku, rozpoczynał procedurę tzw. „miękkiej windykacji”, czyli próbował zdyscyplinować kredytobiorcę i skłonić go do regularnych spłat za pomocą takich metod, jak wysyłanie listów, wiadomości mailowych oraz za pośrednictwem kontaktu telefonicznego.

Jeżeli po otrzymaniu ponaglenia kredytobiorca nie poczuł się wystarczająco zmotywowany do uregulowania zaległych należności, bank formalizował swoje procedury i wysyłał oficjalne wezwanie do zapłaty, zawierające pouczenie o konsekwencjach niewywiązania się z zaległych zobowiązań. Na tym etapie kredytobiorca mógł zostać również zaproszony przez bank do rozmów o rozwiązaniu problemu. Bank mógł zaproponować kredytobiorcy restrukturyzację kredytu, polegającą na przykład na wydłużeniu okresu spłaty, i co za tym idzie, obniżeniu miesięcznej raty.

W przypadku napotkania oporu ze strony klienta, bank mógł wpisać niespłacany dług do BIK, a następnie przejść do windykacji twardej, czyli do wypowiedzenia umowy, postawienia reszty zadłużenia w stan natychmiastowej wymagalności oraz pozwania kredytobiorcy o zapłatę.

Piszemy o procedurach banku w czasie przeszłym, w odniesieniu do sytuacji mających miejsce po drastycznej podwyżce oprocentowania, ale oczywiście takie mechanizmy są stosowane przez sektor również obecnie. Zmienił się jednak jeden „drobny” szczegół. Obecnie kredytobiorcy wiedzą już, że bank, pozywając klienta, nie zawsze ma rację.

Załóżmy teraz, że mamy do czynienia z sytuacją, w której bank, wskutek nieregularnej spłaty kredytu, podjął wobec klienta działania windykacyjne. Jak powinien się zachować w takiej sytuacji odpowiedzialny, świadomy swoich praw konsument? Oto krótki przewodnik dla osób, które są adresatami działań windykacyjnych banku:

  • po pierwsze: nie panikuj – zachowaj rozsądek w myśleniu i nie ignoruj działań, które podejmuje wobec Ciebie kredytodawca. Nieodbieranie listów z banku nie rozwiąże Twojego problemu – jeśli korespondencja będzie dwukrotnie awizowana, a Ty nie pofatygujesz się po jej odbiór, dojdzie do tzw. fikcji doręczeniowej. Krótko mówiąc, list i tak zostanie uznany za dostarczony, z tą różnicą, że nie dowiesz się, jaka była jego treść
  • po drugie: zbieraj wszelką korespondencję nadsyłaną przez bank i dokumentuj wiadomości przekazywane drogą elektroniczną. Skompletuj również dokumenty kredytowe oraz formularze informacyjne, które bank dostarczył Ci jeszcze przed podpisaniem umowy
  • po trzecie: nie ulegaj presji pracownika banku i nie podpisuj niczego, jeśli nie jesteś pewien, jakie skutki prawne może to wywołać (w praktyce każda zmiana warunków umowy powinna zostać skonsultowana z wyspecjalizowanym prawnikiem) – w szczególności nie gódź się na zawarcie aneksu do umowy bez zasięgnięcia opinii eksperta niepowiązanego z Twoim bankiem.

Co zrobić, gdy bank zaczyna się upominać o spłatę zaległych rat?

Niezwykle trudną i stresującą sytuację, jaką bez wątpienia jest konflikt z bankiem, możesz jeszcze przekuć w swój sukces. Aby tak się stało, konieczne będzie nawiązanie kontaktu z doświadczonym prawnikiem, specjalizującym się w prawie bankowym, konsumenckim, a także mającym już praktykę w podważaniu umów kredytowych. Prawnik, po zapoznaniu się z przedstawionymi przez Ciebie szczegółami i po zadaniu pytań uzupełniających, przystąpi do analizy dokumentacji kredytowej. Cel jest jasny: chodzi o sprawdzenie, czy bank w relacji z Tobą, jako z konsumentem, wywiązał się z wszelkich ciążących na nim obowiązków informacyjnych.

Prawnik sprawdzi, czy w umowie nie ma zapisów, które mogłyby zostać uznane przez sąd za niedozwolone, w tym takich, które zaburzają równowagę kontraktową stron i obciążają Cię nadmiernym ryzykiem. Jeśli bank zastosował w umowie klauzule abuzywne lub nie dopełnił wobec Ciebie obowiązków informacyjnych, może się okazać, po pierwsze, że wypowiedzenie umowy było nieskuteczne, a po drugie, że niektóre zapisy umowy w ogóle Cię nie wiążą, co może mieć wpływ na wysokość Twojego faktycznego zobowiązania wobec banku.

Nawet największe banki w Polsce popełniają błędy w umowach kredytowych. Jeśli bank dopuścił się zaniedbań, wypowiedzenie umowy może być nieskuteczne

Sytuacje, w których sąd w sprawach inicjowanych przez bank stwierdza, że racja jest po stronie kredytobiorcy, zdarzały się na długo przed rozpoczęciem ogólnopolskiej dyskusji o klauzulach zmiennego oprocentowania. Przykładem może być sprawa I C 1139/16, rozsądzona przez Sąd Okręgowy w Siedlcach 27 marca 2018 roku. W niniejszej sprawie, prowadzonej przez Kancelarię Sosnowski Adwokaci i Radcowie Prawni, sąd oddalił powództwo banku (który wypowiedział swojemu klientowi umowę i postawił zadłużenie w stan natychmiastowej wymagalności na skutek opóźnień w spłacie), a także obciążył bank kosztami zastępstwa procesowego.

Co istotne, w sprawie powołano biegłego z dziedziny ekonomii i finansów, który potwierdził to, co dla prawników kredytobiorcy było jasne właściwie od początku: z treści umowy kredytowej nie wynikało, w jaki sposób bank tak właściwie wyliczał oprocentowanie. I teraz najlepsze: który to bank stworzył umowę tak wadliwą, że przegrał sprawę przeciwko spóźniającemu się ze spłatą kredytobiorcy?

Wbrew pozorom, nie była to instytucja o marginalnym znaczeniu dla rynku. Sądową porażkę w sprawie I C 1139/16 poniósł PKO Bank Polski, czyli największy kredytodawca w naszym kraju. Nie zapominajmy, że umowy bankowe powstają według wzorca, a to oznacza, że umowę o takiej samej treści jak ta objęta sporem zawarły najprawdopodobniej setki jeśli nie tysiące osób. Ile z nich miało problemy z terminową spłatą kredytu, tego nie wiemy. Pewne jest natomiast, że szanse na przeforsowanie swoich racji w sądzie są w ogromnym stopniu zależne od merytorycznego przygotowania i siły argumentów prowadzącej sprawę kancelarii.

Bank proponuje Ci aneksowanie umowy? Niekoniecznie ma dobre intencje…

Przyjmijmy jednak, że bank nie wypowiedział umowy i nie pozwał kredytobiorcy, a zamiast tego skontaktował się z nim w sprawie zawarcia aneksu, dzięki któremu miesięczna rata kredytu spadłaby o kilkanaście, być może nawet kilkadziesiąt procent. Czy za taką propozycją mogą się kryć nieczyste intencje? Ależ oczywiście, że tak. Bank nie proponuje kredytobiorcy zawarcia aneksu z sympatii czy po to, by rozwiązać spór w polubowny sposób (choć oczywiście robi wiele, by tak to zostało odebrane).

Aktualnie, po wyroku TSUE w sprawie C-471/24, banki doskonale wiedzą, że duża część obecnych w obrocie umów kredytowych zawiera błędy i uchybienia, których zidentyfikowanie przez sąd może prowadzić do nieprzyjemnych konsekwencji po stronie przedsiębiorcy. W związku z tym należy się spodziewać, że banki dużo ostrożniej będą teraz podchodzić do wypowiadania umowy i pozywania klienta o zapłatę – będą miały bowiem świadomość, że w takiej sytuacji klient już na pewno sięgnie po wsparcie profesjonalnego pełnomocnika prawnego, a jeśli dobrze trafi, to ów pełnomocnik weźmie dokumenty pod lupę w poszukiwaniu niedociągnięć. A gdy te zostaną wywleczone na światło dzienne podczas procesu sądowego, konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze niż oddalenie powództwa. Może się wręcz okazać, że klauzule odpowiedzialne za oprocentowanie mają charakter abuzywny, w związku z czym powinny zostać usunięte z umowy. Konsekwencja? Brak zarobku na umowie bądź jego radykalny spadek. Plus oczywiście wysokie koszty związane z przegraniem sprawy.

Dlatego sensowniejszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem może się okazać wyjście naprzeciw dłużnika ze wspomnianą wcześniej propozycją restrukturyzacji czy konsolidacji zobowiązania. Podpisując z klientem aneks do umowy, bank ma możliwość „przemycenia” w tym dokumencie takich zapisów, które pozwolą mu uciec od odpowiedzialności za zastosowanie klauzul abuzywnych bądź niedopełnienie obowiązków informacyjnych.

Klient będzie spłacał kredyt na nowych zasadach, a jeśli i tym razem zacznie mieć problemy z terminowym wywiązywaniem się ze swoich obowiązków, wszczęcie postępowania sądowego nie będzie się już wiązało z podwyższonym ryzykiem po stronie banku. Wszak umowa została „naprawiona” – niewykluczone nawet, że w aneksie kredytobiorca zrzekł się wszelkich roszczeń wynikających z pierwotnych zapisów zawartych w kontrakcie. Właśnie dlatego tak ważne jest, by konsument nie podpisywał pochopnie niczego, co jest mu podsuwane przez pracownika banku w przypadku wystąpienia sytuacji spornej.

Szybka, bezpłatna analiza umowy kredytowej online, czyli jak sprawdzić, co bank próbuje „zatuszować” aneksem

Dobra wiadomość dla konsumentów jest taka, że w 2026 roku sprawdzenie umowy pod kątem abuzywności jest znacznie prostsze niż w latach ubiegłych, przede wszystkim dzięki darmowym narzędziom online, opartym w części o sztuczną inteligencję, ale będącym pod kontrolą profesjonalnych zespołów prawnych. Jak to działa? Użytkownik wchodzi na stronę, przesyła dokumenty kredytowe, a AI ekspresowo sprawdza, czy w umowie znajdują się jakiekolwiek uchybienia i wady prawne oraz analizuje umowę pod kątem obowiązków informacyjnych.

W następnym kroku umowa jest analizowana „ręcznie” przez prawnika, a całość procesu nie wiąże się z jakimikolwiek opłatami po stronie użytkownika. Ale uwaga – wybierając narzędzie do analizy umowy warto polegać na rozwiązaniach dostarczanych przez wyspecjalizowane kancelarie prawne, a nie przez patokancelarie działające w formie spółek z .o.o., dla których podobne aplikacje są po prostu przepustką do pozyskiwania danych potencjalnych klientów. Przykładem bezpiecznego i wiarygodnego narzędzia do darmowej analizy umowy jest https://plnomat.pl/, za pomocą którego można za darmo sprawdzić uczciwość umów hipotecznych (pod kątem klauzul zmiennego oprocentowania i informacji, które powinny znaleźć się na arkuszu ESIS) oraz gotówkowych (pod kątem możliwości zastosowania sankcji kredytu darmowego).

Strona, na której udostępniono narzędzie, zawiera wiele cennych informacji na temat obowiązków informacyjnych banków. Możemy się z niej dowiedzieć m.in., iż 9 na 10 umów analizowanych przez kancelarię Sosnowski Adwokaci i Radcowie Prawni, odpowiedzialną za PLNomat, kwalifikuje się do podjęcia kroków prawnych. W ocenie kancelarii, analiza umów ujawnia masowe zaniedbania obowiązków informacyjnych po stronie banków oraz konstruowanie wadliwych umów, niezgodnych z prawem. Aż 70 proc. naruszeń ma charakter krytycznych, co może dyskwalifikować zastosowaną w umowie klauzulę zmiennego oprocentowania.

Wniosek jest więc jasny:

nim podpiszemy aneks do umowy kredytowej, sprawdźmy, czy bank nie próbuje w ten sposób zatuszować swoich wcześniejszych uchybień i nie chce uciec od odpowiedzialności za stosowanie klauzul niedozwolonych. Skoro wstępna analiza odbywa się online i jest pozbawiona opłat, skorzystanie z niej może się okazać szczególnie dobrą opcją dla osób pozostających w trudnej sytuacji finansowej i niemających łatwego dostępu, na przykład ze względu na miejsce zamieszkania, do profesjonalnej i wyspecjalizowanej pomocy prawnej.

Dla pozostałych grup kredytobiorców analiza za pomocą darmowego narzędzia jest punktem wyjścia do negocjacji z bankiem, a znacznie częściej stanowi bodziec do sięgnięcia po profesjonalne wsparcie prawne. Jak pokazują przykłady z życia, bank, wypowiadając umowę i pozywając klienta o zapłatę, nie zawsze ma rację. Często żeruje na niewiedzy swojego klienta i traktuje pozew jako ostateczne narzędzie nacisku. Opracowanie mądrej strategii procesowej i dobór odpowiedniej argumentacji może nie tylko sprawić, że roszczenie banku zostanie oddalone: w niektórych przypadkach może wręcz utorować kredytobiorcy drogę do uwolnienia się od abuzywnych klauzul i tym samym przyczynić się do tego, że zarówno miesięczna rata kredytu, jak i ostateczna kwota do zapłaty zauważalnie spadną, odciążając domowy budżet.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze