Kilka dni temu media rozpisywały się na temat dużej dynamiki wzrostu spraw sądowych o WIBOR (+84% rdr) i o SKD (+70%). Dane te pochodzą z raportów rocznych banków giełdowych za 2025 rok. Na reakcję sektora bankowego nie trzeba było długo czekać. Banki szybko uruchomiły zaprzyjaźnione redakcje i sympatyzujących z sektorem finansowym dziennikarzy. Wkrótce ukazała się seria artykułów zniechęcających kredytobiorców złotowych do szukania sprawiedliwości w sądach. Banki twierdzą, że pozwy o WIBOR i o SKD są pod kontrolą sektora, straszą kredytobiorców ogromnymi kosztami po przegraniu sprawy z bankiem oraz uderzają w kancelarie odszkodowawcze i kancelarie prawne. Dodatkowo Prezes ZBP twierdzi, że nie zapadł jeszcze żaden korzystny dla klienta prawomocny wyrok w sprawie kredytu z WIBOR-u, a jeśli chodzi o wyroki nieprawomocne stanowiące wygrane kredytobiorców, to zapadło ich zaledwie 5. My wiemy o co najmniej kilku korzystnych dla kredytobiorców prawomocnych wyrokach w sprawach dotyczących kredytów z WIBOR-em. Natomiast nieprawomocnych wygranych Złotówkowiczów jest znacznie więcej niż pięć. W dodatku co chwila na światło dzienne wychodzą kolejne wygrane kredytobiorców. W części dotyczy to spraw zainicjowanych wcześniej niż wybuchła afera z WIBOR-em (sprzed lat 2021-2023). W przeciwieństwie do historii opisywanych w probankowych artykułach podajemy konkretne dane sprawy oraz jej sygnaturę.
- W ubiegłym roku dynamika napływu nowych pozwów dotyczących kredytów złotowych (WIBOR i SKD) była bardzo duża. Świadczy to o rosnącej wiedzy społeczeństwa w tym zakresie.
- Spraw o WIBOR na koniec minionego roku było jeszcze stosunkowo niewiele (1.686), ale odnotowano ich wzrost w stosunku do roku wstecz o 84%.
- Sektor bankowy celowo rozpowszechnia nieprawdziwe informacje, że prawomocnych wyroków w sprawie kredytów z WIBOR-em jeszcze nie ma.
- Kancelarie prawne oraz sądy nadrabiają zaległości i publikują wyroki dotyczące kredytów z WIBOR-em. Chodzi o zniechęcenie kredytobiorców do szukania sprawiedliwości w sądach.
- Prezentujemy poniżej jeden z co najmniej kilku prawomocnych wyroków dotyczących kredytów z oprocentowaniem zmiennym na bazie WIBOR-u (sprawa I ACa 1161/22).
- Opisujemy też głośną w 2024 roku sprawę z Suwałk (sygn. I C 217/24, wyrok nieprawomocny), gdzie sąd mocno skupił się na nieuczciwości samego WIBOR-u.
Liczba spraw o WIBOR i SKD rośnie w sądach lawinowo. Banki twierdzą, że mają wszystko pod kontrolą
Kilka dni temu w mediach pojawiły się statystyki i dane obrazujące gwałtowny wzrost spraw sądowych o WIBOR i SKD w 2025 roku w stosunku do roku wcześniej. Z raportów rocznych pięciu największych banków wynika, że na koniec ubiegłego roku w sądach toczyło się 1.686 pozwów dotyczących kredytów hipotecznych z WIBOR-em, co stanowiło wzrost w stosunku do roku 2024 aż o 84%.
Najwięcej pozwów i największą dynamikę wzrostu odnotował bank PKO BP (737 pozwów o WIBOR na koniec grudnia 2025 r., wzrost rdr o 112%). Na kolejnych miejscach uplasowały się następujące banki: ING (304 pozwy), mBank (274 pozwy), Bank Millennium (242 pozwów), BNP Paribas (130 pozwów, wzrost rdr o 100%).
Równie dynamicznie przybywało w minionym roku spraw o SKD. W stosunku do roku wcześniej było ich o 70% więcej.
Najwięcej spraw sądowych o SKD miały na koniec grudnia 2025 następujące banki: PKO BP (6.677 spraw), Alior Bank (4.371 spraw). Pozostałe banki mają od 1.200 do 3.000 spraw. Niestety wiele banków nie porusza tematu WIBOR-u i SKD w swoich raportach okresowych. Jest to przemyślana taktyka banków, które nie chcą ujawniać skali problemu, aby nie zachęcać kolejnych kredytobiorców do kwestionowania umów. Dlatego trudno jest oszacować dokładną liczbę toczących się w sądach spraw o SKD.
Z wyliczeń redakcji „Parkietu” dla ośmiu banków giełdowych wynika, że na koniec 2025 roku toczyły się przeciwko nim 20.534 sprawy o SKD. Tymczasem ZBP informuje, że na początku stycznia 2026 roku było ich zaledwie 11 – 12 tys. Kto mówi prawdę?
Paniczna reakcja banków na artykuły informujące o skali pozwów o WIBOR i SKD. Sektor bankowy znowu uderzył w kancelarie prawne i kancelarie odszkodowawcze
Na reakcję banków nie trzeba było długo czekać. Niemal natychmiast pojawiły się artykuły autorstwa zaprzyjaźnionych z bankami dziennikarzy, informujące że skala pozwów o WIBOR i SKD nie jest wielka. Z artykułów tych wynikało, że spiralę pozwów rozkręciły działania marketingowe kancelarii prawnych oraz odszkodowawczych. Kancelarie te rzekomo dążą do pozyskania nowych źródeł finansowania działalności, po tym jak wyczerpały się sprawy frankowe. Według banków, w tym celu instrumentalnie wykorzystują przepisy prawa dotyczącego ochrony konsumentów.
Bankowi prawnicy udzielający się w mediach szerzą narrację, że kancelarie odszkodowawcze nie informują klientów na żadnym etapie współpracy o potencjalnych kosztach wynikających z przegrania sprawy o SKD. W jednym z artykułów podany został przykład konsumenta, który rzekomo został zwiedziony reklamą internetową jednej z kancelarii odszkodowawczych i zdecydował się złożyć pozew o SKD na podstawie błędów formalnych w umowie. W wyniku tej decyzji przegrał sprawę sądową z bankiem, a następnie musiał zapłacić koszty sądowe i koszty zastępstwa procesowego w wysokości 11 tys. zł, podczas gdy przed pozwem do spłaty pozostały mu tylko trzy raty, łącznie na kwotę 1,8 tys. zł.
Rzekomy konsument napisał później emocjonalny list do prezesa banku z prośbą o rozłożenie tych kosztów na raty i zeznał, że na żadnym etapie zawierania umowy z kancelarią odszkodowawczą nie był informowany o ryzyku narażenia go na tak wysokie koszty przegrania procesu z bankiem. Piszemy „rzekomy konsument”, bo przykład ten wydaje się fikcją, tym bardziej że autor artykułu nie podał sygnatury sprawy sądowej, nie zamieścił skanu wyroku i listu do prezesa banku, ani też nie wskazał personaliów konsumenta.
Na zarzuty banków pod adresem kancelarii odszkodowawczych odpowiedział prezes największej kancelarii odszkodowawczej w Polsce. Z jego wypowiedzi wynika, że klienci na etapie przed zawarciem umowy z kancelarią są informowani o potencjalnych kosztach, zarówno w razie wygrania, jak i przegrania sprawy z bankiem. Ponadto są informowani o zapadłych już wyrokach TSUE w sprawie o SKD jak i tych, które mają dopiero być ogłoszone.
Pod koniec kwietnia TSUE ma zdecydować o naliczaniu przez banki odsetek od skredytowanych kosztów (prowizji i opłat)
Już 23 kwietnia br. zapadnie bardzo ważny dla posiadaczy kredytów konsumenckich wyrok do sprawy C-744/24. Sprawa dotyczy umowy banku PEKAO. Pytania prejudycjalne zadane przez Sąd Rejonowy we Włodawie koncentrują się na tym, czy zgodne z prawem UE jest naliczanie odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu oraz czy zgodne z przepisami jest nieinformowanie klienta w sposób jednoznaczny, że podstawą do naliczania odsetek jest inna kwota niż faktycznie wypłacona tj. suma kwoty kredytu oraz pozaodsetkowych kosztów kredytu (prowizji i opłat).
Tutaj trzeba wspomnieć, że Rzecznik Finansowy w opinii dotyczącej kredytów konsumenckich, wydanej 1 grudnia 2025 r., krytycznie ocenił powszechną praktykę banków polegającą na naliczaniu odsetek od skredytowanych kosztów. Jeśli TSUE pójdzie tym samym tokiem myślenia, w końcówce kwietnia być może będziemy mieli lawinę pozwów o SKD.
Na forum TSUE toczy się jeszcze kilka spraw dotyczących kredytów konsumenckich. Z czasem orzecznictwo sądów powinno się ujednolicić a szala zwycięstwa przechylić na stronę konsumentów. Na razie sektor bankowy podaje, że w 85-90% spraw górą są banki, jednak nie przekazuje dokładnych statystyk. Na ten moment trudno jest oszacować czy to co mówi ZBP jest prawdą. Wątpliwości te rodzą się na skutek zatajania przez banki szczegółowych danych dot. SKD oraz rozbieżności między tym co podał niedawno „Parkiet” a słowami prezesa ZBP Tadeusza Białka.
Przypomnijmy, według „Parkietu” osiem banków giełdowych (a więc nie wszystkie) miało na koniec grudnia 2025 roku 20,5 tys. spraw o SKD. Zaś według prezesa Białka, liczba takich spraw dla całego sektora na początku roku 2026 wynosiła ok. 11–12 tys.
Banki wprowadzają konsumentów w błąd co do liczby wygranych przez kredytobiorców spraw dotyczących kredytów z WIBOR-em
Podobnie zmanipulowane dane są przedstawiane przez banki odnośnie do sporów o kredyty z WIBOR-em. Tadeusz Białek w wypowiedzi sprzed kilku dni stwierdził, że dotychczas zapadło 161 prawomocnych wyroków w sprawach WIBOR-u i wszystkie były niekorzystne dla kredytobiorców. Natomiast nieprawomocnych wyroków w sprawach o WIBOR – według ZBP – zapadło dotychczas 264, z czego tylko 5 korzystnych dla kredytobiorców.
My wiemy o znacznie większej liczbie korzystnych dla kredytobiorców wyroków. W przeciwieństwie do sektora bankowego podajemy sygnatury spraw i inne szczegóły z uzasadnień sądów. Każdy może to sprawdzić w Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych.
Aby zniechęcić kredytobiorców do szukania sprawiedliwości w sądach sektor bankowy celowo upraszcza problem i sugeruje, że w sporach tych chodzi tylko o WIBOR i że jest to nowy problem, który zrodził się w latach 2022-2023, kiedy gwałtownie zaczęły rosnąć stopy procentowe i sam WIBOR.
Banki od wielu lat stosują oprocentowanie zmienne na bazie wskaźnika WIBOR. W starszych umowach WIBOR był na ogół jedną ze składowych wyznaczających oprocentowanie zmienne, obok na przykład wskaźnika inflacji czy poziomu stóp procentowych NBP. Często krył się pod pojęciem oprocentowania depozytów na rynku międzybankowym.
Już wiele lat temu zapisy dotyczące tego typu postanowień znalazły się w rejestrze klauzul abuzywnych UOKiK. Na tej podstawie sądy unieważniały w przeszłości kredyty zawierające podobne zapisy (przykład to sprawa o sygn. I C 1116/18, wyrok wydany przez SR Gdynia) Jednak wiele tego typu umów nadal funkcjonuje w obiegu. Banki nie usunęły z nich abuzywnych postanowień a kredytobiorcy nie mieli świadomości, że nadpłacają raty.
Powszechnym zarzutem sądów pod adresem banków był brak transparentności zapisów postanowień dotyczących zmiennego oprocentowania. Często banki gwarantowały sobie możliwość dowolnej zmiany oprocentowania, jeśli zmieni się choć jeden z czynników. Przykładowo obniżka stóp procentowych albo obniżka WIBOR-u mogła być pretekstem do podwyższenia oprocentowania. Dla przeciętnego konsumenta było to trudne do ustalenia. Od pewnego czasu banki z reguły stosują oprocentowanie WIBOR plus stała marża. Nie oznacza to jednak, że tego typu umowy są uczciwe.
Pierwszy wyrok TSUE – sukces banków czy początek lawiny pozwów o kredyty z WIBOR-em?
Dzisiaj centrum sporu skupia się na tym czy banki rzetelnie wypełniły obowiązki informacyjne dotyczące tego czym jest WIBOR albo czy nie wprowadziły kredytobiorców w błąd. TSUE w wyroku do sprawy C-471/24 z 12 lutego br. zwolnił banki z obowiązku szczegółowego informowania konsumentów o istocie WIBOR-u (dotyczy to tylko umów zawartych po 2018 roku). Poza tym zakazał dezinformowania klientów co do charakteru wskaźnika.
Umowy sprzed 2018 roku można skutecznie zakwestionować na podstawie nieuczciwych klauzul zmiennego oprocentowania bazujących na WIBOR-ze, jak i nieuczciwości samego WIBOR-u. Wówczas wskaźnik ten nie podlegał unijnym regulacjom i – w wielu opiniach (m.in. biegłych sądowych) – był uznawany za wskaźnik podatny na manipulacje banków.
Banki nadinterpretowują wymieniony wyżej pierwszy wyrok TSUE w sprawie kredytów z WIBOR-em uznają go za swój sukces. Podkreślają, że sądy krajowe nie mogą badać metodologii wyliczania WIBOR-u oraz, że nie miały obowiązku informowania klientów w sposób szczegółowy o kwestiach dotyczących wyznaczania tego wskaźnika.
TSUE dopuścił jednak możliwość badania całych klauzul oprocentowania zmiennego na bazie WIBOR-u pod kątem abuzywności oraz wprowadził nowy element dotyczący obowiązków informacyjnych banków w zakresie kredytów mieszkaniowych z WIBOR-em, zawartych po 2016 roku.
Banki są zobowiązane na podstawie prawa UE do przekazania kredytobiorcy kluczowych informacji na formularzu ESIS. Dokument ten musi mieć charakter zindywidualizowany tj. dostosowany do potrzeb oraz sytuacji konkretnego klienta. Najważniejsze jest podanie RRSO i wysokości raty dla najwyższego WIBOR-u w okresie 20 lat wstecz (około 19% plus marża). Banki bardzo rzadko informowały o takim ryzyku. Kredytobiorcy mają więc szanse wykazać w sądzie, że bank nie dopełnił obowiązków informacyjnych na etapie przedkontraktowym, co może skończyć się unieważnieniem całej umowy albo usunięciem z niej postanowienia dotyczącego oprocentowania zmiennego (WIBOR-u i marży) lub wyeliminowaniem samego WIBOR-u.
Coraz więcej wyroków dotyczących kredytów z WIBOR-em jest dopiero ujawnianych lub publikowanych w Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych
Po wyroku TSUE sądy zaczęły nadrabiać zaległości i publikować w Portalu Orzeczeń Sądów Powszechnych wyroki w sprawach o WIBOR zapadłe nawet kilka lat wstecz, wraz z uzasadnieniami.
Opiszemy pokrótce dwa wyroki wraz z kluczowymi fragmentami uzasadnienia sądów. Jeden z tych wyroków jest już prawomocny.
Prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku (sygn. I ACa 1161/22). Umowa nieważna ze względu na abuzywną klauzulę zmiennego oprocentowania z WIBOR-em
Sprawa o sygn. I ACa 1161/22 dotyczyła kredytu gotówkowego z oprocentowaniem zmiennym z 2014 roku, zaciągniętego w banku na okres 10 lat, na kwotę blisko 200.000 zł. Kredytobiorczyni do 2018 roku spłacała raty. Później spłata była nieregularna. W związku z czym bank w lipcu 2018 roku skierował wezwanie do zapłaty, a następnie w kwietniu 2021 roku wypowiedział umowę kredytową. W czerwcu 2021 roku bank dokonał cesji wierzytelności z umowy na fundusz, a ten w grudniu 2021 roku skierował do Sądu Okręgowego w Suwałkach nakaz zapłaty, który został uwzględniony.
W dniu 31 maja 2022 roku SO w Suwałkach wydał niekorzystny dla kredytobiorczyni wyrok (sygn. I C 33/22) zasądzający od niej na rzecz funduszu 200.927 zł wraz z odsetkami za opóźnienie oraz ponad 25 tys. zł tytułem kosztów procesu. Kredytobiorczyni wniosła apelację do Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, gdzie sprawa została zarejestrowana pod sygn. I ACa 1161/22. W dniu 22 grudnia 2023 roku zapadł w tej sprawie prawomocny wyrok ustalający nieważność umowy oraz oddalający roszczenia funduszu. Umowa została uznana za nieważną w całości ze względu na zawarte w niej abuzywne postanowienia dotyczące oprocentowania zmiennego. Sąd zasądził też na rzecz kredytobiorczyni kwotę 19,9 tys. zł tytułem zwrotu kosztów procesu za I i II instancję.
Oprocentowanie kredytu było ustalone jako suma stałej marży i zmiennej stopy banku dla kredytów gotówkowych (początkowo 10%). Bank zastrzegł w umowie, że kredytobiorca ponosi ryzyko zmiany stopy procentowej (wzrostu rat kapitałowo-odsetkowych). Zmiana oprocentowania miała następować cztery razy w roku o co najmniej 0,25 pkt bazowego. Warunkiem zmiany oprocentowania było wystąpienie co najmniej jednego z następujących pięciu czynników: 1). zmiana WIBOR 6M o co najmniej 0,1 pkt proc., 2). zmiana choćby jednej z podstawowych stóp procentowych NBP o co najmniej 0,1 pkt proc. 3). zmiana wskaźnika inflacji, 4). zmiana stopy rezerwy obowiązkowej NBP oraz 5). zmiana średniego oprocentowania depozytów złotowych gospodarstw domowych i instytucji niekomercyjnych o nie mniej niż 0,1 pkt proc.
Kredytobiorczyni skupiła się w apelacji głównie na niedochowaniu przez bank procedury wypowiedzenia umowy oraz na rażąco wygórowanych pozaodsetkowych kosztach kredytu (prowizja w kwocie blisko 20 tys. zł) i na odsetkach od kosztów kredytu. Jednak Sąd Apelacyjny w Białymstoku z urzędu zbadał kwestię nieuczciwych (abuzywnych) zapisów umowy dotyczących oprocentowania zmiennego.
Sąd stwierdził, że kredytobiorczyni zawarła umowę jako konsument. Dlatego podlega ona badaniu pod kątem wymogu transparentności i uczciwości. Przywołał tezy z orzecznictwa TSUE, które mówią o tym, że umowa musi być zrozumiała dla konsumenta nie tylko z gramatycznego punktu widzenia. W tym przypadku treść umowy była co prawda sformułowana poprawnie, ale nie dawała kredytobiorczyni możliwości ustalenia w sposób konkretny i obiektywny metodologii wyznaczania oprocentowania zmiennego. Umowa nie przewidywała w sposób jednoznaczny skali zmian oprocentowania. To zaś uniemożliwiało kredytobiorczyni ustalanie wysokości rat, cyt. „w oparciu o nie do końca jasne kryteria”.
Sąd zauważył, że co najmniej trzy czynniki zmiany oprocentowania (WIBOR 6M, poziom stóp procentowych NBP i wskaźnik inflacji) są ze sobą powiązane. Tymczasem bank zastrzegł sobie możliwość zmiany oprocentowania o sumę wzrostów tych wskaźników. Przykładowo przy wzroście inflacji o 1%, bank mógł podnieść oprocentowanie o 3%.
Sąd uznał zapisy dotyczące zmiennego oprocentowania za niejednoznaczne, nieuczciwe i sprzeczne z dobrymi obyczajami. Przypomniał, że – zgodnie z orzecznictwem sądów – za sprzeczne z dobrymi obyczajami rozumie się działanie wykorzystujące niewiedzę, brak doświadczenia konsumenta, dezinformację oraz brak rzetelnej, nieprawdziwej i pełnej informacji.
Umowa została skonstruowana w sposób rażąco niesymetryczny i godzący w interesy kredytobiorczyni. Nieuczciwe było m.in. to, że bank przyznał sobie prawo do jednostronnej zmiany oprocentowania, bez możliwości kontroli nad tym procesem przez kredytobiorczynię. Zatem doszło do nierównowagi kontraktowej stron.
Sąd Apelacyjny w Białymstoku uznał zapisy dotyczące oprocentowania zmiennego za abuzywne, zatem bezskuteczne od początku obowiązywania umowy. Jeżeli konsument nie wyrazi zgody na dalsze związanie nieuczciwymi postanowieniami, należy je wyeliminować z umowy. Sąd uznał, że umowa nie może dalej obowiązywać bez tych postanowień, w związku z czym została uznana za nieważną w całości. Powództwo funduszu zostało z tego powodu oddalone. Warto dodać, że dodatkową przesłanką dla sądu było naliczanie przez bank odsetek od skredytowanych kosztów kredytu (prowizji), co sąd uznał za niedopuszczalne. Wyrok jest prawomocny.
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
Wyrok Sądu Okręgowego w Suwałkach z dnia 21 sierpnia 2024 do sprawy I C 217/24. Klauzula zmiennego oprocentowania (WIBOR 3M plus marża) nieważna
Sprawa o sygn. I C 217/24 została zainicjowana przez bank, który pozwał kredytobiorczynię o zapłatę ponad 140 tys. zł plus odsetki i koszty zastępstwa procesowego. Sprawa dotyczyła kredytu konsolidacyjnego w wysokości 134.483,52 zł, zaciągniętego w dniu 20 lipca 2020 roku na wydatki bieżące oraz na spłatę innych zobowiązań. Ostatecznie powództwo banku zostało oddalone, z uwagi na zawartą w umowie abuzywną klauzulę zmiennego oprocentowania (WIBOR 3M plus marża).
Wszystko zaczęło się od nieregularnej spłaty rat. Konsekwencją było wysłanie przez bank wezwania do zapłaty (12.08.2023 r.), wypowiedzenie umowy i wreszcie nakaz zapłaty (23.12.2023 r.), od którego kredytobiorczyni złożyła sprzeciw. Argumentowała w nim, że klauzula zmiennego oprocentowania jest abuzywna i żądała usunięcia jej z umowy oraz ustalenia wysokości zobowiązania przy ich pominięciu. Poza tym podniosła zarzut abuzywności postanowienia dotyczącego prowizji od kredytu, która była niemała (23% kapitału), ale akurat tego zarzutu sąd nie uwzględnił, podobnie jak zarzutu naruszenia procedur wypowiedzenia umowy.
Według zapisów umowy, oprocentowanie kredytu było zmienne (WIBOR 3M plus marża w wysokości 6,94 pkt proc.) i na dzień zawarcia umowy wynosiło ono 7,19% w skali roku. Okresy zmiany oprocentowania wynosiły 3 miesiące. Jednak bank w umowie lub w innym dokumencie, ani też ustnie nie poinformował kredytobiorczyni czym jest WIBOR 3M, kto go ustala, w oparciu o jakie zasady i gdzie można znaleźć informacje na ten temat. Bank przedłożył jej tylko blankietowe oświadczenie o ryzyku zmiennej stopy procentowej i symulację, która zakładała wzrost oprocentowania w wyniku wzrostu stawki WIBOR 3M o 3%, 5% i 10%. W ten sposób bank uniemożliwił klientce dokonanie oceny uczciwości produktu finansowego w zakresie oprocentowania, porównanie różnych ofert dostępnych na rynku oraz ustalenie potencjalnych konsekwencji finansowych zaciągnięcia zobowiązania.
Sąd w Suwałkach ustalił, że kredytobiorczyni posiada status konsumenta, a klauzule zmiennego oprocentowania nie zostały z nią indywidualnie uzgodnione (umowa zawarta na szablonowym wzorcu). Ponadto stwierdził, że kwestionowane postanowienia umowne są sprzeczne z dobrymi obyczajami, rażąco naruszające interes konsumenta i godzące w równowagę kontraktową stron. Oto cytat z uzasadnienia wyroku: „istotą dobrych obyczajów jest bowiem szeroko rozumiany szacunek dla drugiego człowieka”. Sąd wytłumaczył, że standardem w relacjach z konsumentami powinno być informowanie o uprawnieniach wynikających z umowy, niewykorzystywanie przez bank uprzywilejowanej pozycji profesjonalisty oraz traktowanie konsumenta jako równorzędnego partnera. Niedoinformowanie, dezorientacja, wykorzystanie braku wiedzy i naiwności konsumenta należy traktować jako działanie nieuczciwe i nierzetelne.
Sąd przywołał postanowienie TSUE z 17 listopada 2021 roku (sygn. II C 655/20) oraz wyrok TSUE z 13 lipca 2023 roku (C-265/22). W orzeczeniach tych TSUE zwolnił banki z obowiązków informacyjnych dotyczących definicji i opisu wskaźnika oraz dopuścił możliwość niedostarczenia przez bank przed zawarciem umowy broszury informacyjnej przedstawiającej dotychczasowe zmiany wskaźnika, o ile informacje te są publikowane a przeciętny konsument (właściwie poinformowany, dostatecznie rozważny i rozsądny) jest w stanie zrozumieć mechanizm ustalania wskaźnika i przewidzieć konsekwencje ekonomiczne.
W tym kontekście sąd stwierdził, że WIBOR 3M jest wskaźnikiem publikowanym a informacje te są ogólnodostępne w tematycznych serwisach internetowych oraz w telewizji. Przeciętnemu konsumentowi nie powinno więc stwarzać trudności sprawdzenie obecnych i historycznych notowań wskaźnika. Jednak informacje o metodzie wyliczania WIBOR-u i fixingu nie są już łatwo dostępne dla przeciętnego konsumenta. Jako dowód tej tezy sąd orzekający wysunął argument, że sam informacje na ten temat zasięgnął dopiero kilka miesięcy wstecz, mimo że posiada wieloletnie doświadczenie w orzekaniu w sprawach dotyczących kredytów bankowych.
W ocenie sądu, bank nie dochował obowiązków informacyjnych odnośnie tego gdzie można znaleźć informacje na temat fixingu oraz administratora wskaźnika.
Kolejno sąd stwierdził, że WIBOR 3M – wbrew powszechnemu poglądowi – nie jest wskaźnikiem urzędowym, mimo że od grudnia 2020 r. jego administratorem jest spółka GPW Benchmark, należąca do grupy Giełdy Papierów Wartościowych. Pozycja administratora oznacza jedynie, że poddał się on pod nadzór organu publicznego (KNF). Nie jest jednak równoznaczne z przeniesieniem na ten organ kompetencji do wyliczania wskaźnika, potwierdzaniem dokładności i rzetelności wyliczeń. Zresztą w tym konkretnym przypadku GPW Benchmark w chwili zawierania umowy nie był jeszcze administratorem wskaźnika.
W ocenie SO w Suwałkach stawka WIBOR cyt. „jawi się jako wątpliwa”. Preambuła unijnego rozporządzenia BMR, na które tak chętnie powołują się banki, zawiera informacje, że wskaźniki referencyjne są podatne na manipulacje a w przeszłości już do nich dochodziło (głośna afera z LIBOR), w związku z czym konieczne jest zapewnienie przejrzystej metody wyliczania wskaźnika oraz danych wejściowych, które mogłyby zagwarantować jego wiarygodność i dokładność. Przy czym przejrzystość nie oznacza samego obowiązku publikowania wzoru stosowanego do wyliczania wskaźnika, ale także kontrolę jego reprezentatywności, adekwatności i przydatności do stosowania.
Sąd stwierdził, że WIBOR nie jest stawką transakcyjną (podobnie jak nie był nim LIBOR) i jest podatny na manipulacje, ale cyt. „konkretne przypadki takiej manipulacji/ braku dokładności i rzetelności – PÓKI CO – nie zostały w odniesieniu do WIBOR-u wykazane”. Kluczowe jest to, że takie przypadki mogły wystąpić. Zdaniem sądu, rzetelność i dokładność wskaźnika WIBOR budzi wątpliwości co do możliwości manipulowania nim przez banki uczestniczące w fixingu. Jednak dla sądu bez znaczenia jest czy wykryte już zostały konkretne przypadki manipulacji, czy też nie. Decydujące znaczenie ma możliwość manipulowania WIBOR-em.
Na koniec sąd zadał pytanie czy przeciętny konsument – mając wiedzę o sposobie wyliczania WIBOR-u, braku transakcyjności oraz jego podatności na manipulacje, podpisałby umowę z bankiem. Zdaniem sądu nie zdecydowałby się na podpisanie takiej umowy, bo musiałby zdać się wyłącznie na arbitralne, niczym nieograniczone i niepoparte rzeczywistymi transakcjami decyzje banków. Przypomniał, że żaden akt prawny, ani metoda fixingu nie przewidują górnego limitu wskaźnika WIBOR.
Ostatecznie sąd uznał, że doszło do naruszenia równowagi kontraktowej stron na niekorzyść kredytobiorczyni, na skutek niedochowania przez bank obowiązków informacyjnych. Bank – jako profesjonalista – posiadał pełną wiedzę na temat metody ustalania WIBOR-u, ale nie poinformował o tym kredytobiorczyni a nawet nie wskazał źródeł, gdzie można zasięgnąć informacji na ten temat. Bez znaczenia był fakt, że bank nie był uczestnikiem fixingu.
Sąd uznał klauzulę zmiennego oprocentowania za abuzywną z powodu nieuczciwości samego WIBOR-u. Zdecydował jednak o wyeliminowaniu z umowy całego postanowienia WIBOR plus marża. Powołał się tutaj na wyrok TSUE do sprawy C-19/20, który dotyczył kredytu frankowego, ale ma zastosowanie do wszystkich umów kredytowych. Zakazuje on dzielenia postanowienia umownego na część uczciwą i nieuczciwą. W konsekwencji umowa jest nieoprocentowana a kredytobiorczyni ma do spłaty sam kapitał kredytu.
Podsumowanie
Banki robią dobrą minę do złej gry – przed nimi fala pozwów o WIBOR. Kredytobiorcy dopiero niedawno dowiedzieli się o nieuczciwości banków w związku z kredytami złotowymi, więc na ten moment takich spraw jest relatywnie niewiele.
Wbrew temu co twierdzi ZBP, są już prawomocne i wiele nieprawomocnych wyroków w sprawie kredytów z WIBOR-em. Niektóre zapadły wiele lat temu, ale nie były nagłaśniane. W portalu orzeczeń sądów są publikowane kolejne orzeczenia wraz z uzasadnieniami, więc jest szansa na to, że kredytobiorcy złotowi dowiedzą się o swoich prawach i zaczną walczyć w sądach o sprawiedliwość.



