PLN - Polski złoty
CHF
4,54
sobota, 24 lutego, 2024

Antyfrankowa bomba czasowa: Czy dzięki ustawie Banki wygrają z Frankowiczami?

Czy ustawa „antyfrankowa” rzeczywiście ma szanse trafić pod głosowanie w Sejmie, a może to tylko kolejny chwyt bankowców, by zniechęcić frankowiczów do sądzenia się? Na chwilę obecną wszystko wskazuje, że jednak to drugie. Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, Jacek Jastrzębski jest osamotniony w chęci ograniczenia konsumentom prawa do skutecznego dochodzenia roszczeń przed sądem. Ani UOKiK, ani NBP, ani nawet Ministerstwo Finansów nie chcą zadeklarować jednoznacznie poparcia dla inicjatywy KNF, choć wszystkie te instytucje zgodnie chwalą pomysł frankowych ugód. Obecnie te ugody to jedynie opcja, możliwość wyboru po stronie konsumenta. Banki jednak naciskają, by utrudnić kredytobiorcom drogę sądową, co nie spotyka się ze zrozumieniem rządzących.

  • Po tym, jak Rzecznik Generalny TSUE zaprezentował swoje stanowisko w sprawie C-520/21, bankowcy zdali sobie sprawę, że ich roszczenia o bezumowne korzystanie z kapitału prawdopodobnie nie mają szans utrzymać się w sądach
  • Sektor obawia się, że ugruntowanie sankcji darmowego kredytu w krajowym orzecznictwie zwiększy zainteresowanie konsumentów pozwami, co wiązałoby się z wielomiliardowymi kosztami po stronie banków
  • Z pomocą bankom przychodzi Komisja Nadzoru Finansowego, która pracuje nad okrytą złą sławą ustawą „antypozwową”. Na czele KNF stoi były pracownik PKO BP, czyli podmiotu, który jest najczęściej pozywany przez frankowiczów
  • Rozwiązania promowane przez KNF nie spotykają się z aprobatą rządzących, którzy są zależni od poparcia społecznego. Rząd nie chce wprowadzać rozwiązań, które wprost godziłyby w najsłabszych, tylko po to, by ratować interesy wielkich korporacji.

Co z ustawą „antyfrankową”? Rządzący są sceptyczni

Sektor bankowy od lat straszy rządzących, że brak wsparcia z ich strony w rozwiązaniu problemu frankowego może skończyć się tragicznie i dla banków, i dla gospodarki. Na przestrzeni lat jednak zmieniała się wizja banków co do tego, jak powinno wyglądać to wsparcie.

Wpierw sektor chciał, aby rządzący odmówili kredytobiorcom prawa do systemowego przewalutowania hipotek, ponieważ takie rozwiązanie miało pogrążyć banki w kryzysie. Obecnie retoryka zmieniła się o 180 stopni: banki wręcz nalegają, by wprowadzić ustawowe regulacje i ograniczyć kredytobiorcom możliwości skutecznego dochodzenia nieważności umów przed sądem.

Rządzący nie zapomnieli jednak argumentów, które przed laty wytaczał sektor, twierdząc, że systemowe rozwiązania są niekonstytucyjne i strasząc Skarb Państwa pozwami. To same banki doprowadziły do tego, że krajowy spór o franki przeniósł się niemal w całości do sądów, które po zapoznaniu się ze stanowiskiem TSUE uznały, iż umowy należy eliminować z obrotu prawnego.

Aktualnie, niemal w przeddzień wydania przez TSUE wyroku w sprawie C-520/21 o wynagrodzenie dla stron sporu za bezumowne korzystanie z kapitału, sektor wywiera naciski na rządzących, by ci posprzątali bałagan wywołany przez same banki i przyjęli na siebie związany z tym gniew kredytobiorców.

Zdaniem banków, skoro frankowicze wygrywają już prawie 99 proc. spraw sądowych, trzeba im utrudnić, a najlepiej uniemożliwić dochodzenie roszczeń. Na taki pomysł wpadła Komisja Nadzoru Finansowego, o czym jako pierwszy poinformował już w lutym portal Puls Biznesu. Ogólne założenia ustawy „antyfrankowej”, nad koncepcjami której pracuje KNF, są niewinne.

Miałoby chodzić o nałożenie na banki ustawowego obowiązku udostępnienia frankowiczom ugód według reguł ustalonych przez KNF. W ten sposób każdy kredytobiorca, niezależnie od tego, z którym bankiem zawarł umowę, mógłby skonwertować ją na złotówki, tak jakby od początku było to zobowiązanie w tej właśnie walucie.

Z kolei osoby, które z różnych względów nie chciałyby konwersji, mogłyby pozostać przy kredycie frankowym, a KNF chce zadbać jedynie, aby wówczas spłata odbywała się w oparciu o średni kurs NBP. Kontrowersyjnie zaczyna się robić wtedy, gdy mowa o kredytobiorcach, którzy ani nie chcą słyszeć o ugodzie, ani o dalszej spłacie kredytu na bieżących zasadach. Chodzi o tych frankowiczów, którzy odrzucają oferty banków i wolą iść do sądu.

Na tę okoliczność powstał iście makiaweliczny pomysł, by na korzyści uzyskane przez frankowicza tytułem unieważnienia umowy nałożyć stuprocentowy podatek od wzbogacenia się, który byłby liczony od różnicy pomiędzy korzyścią zasądzoną wyrokiem sądu a założeniami ugody.

Zdaniem pełnomocników kredytobiorców to absurd, równie szkodliwy co sam proceder bankowy. Kto wie, czy nawet nie groźniejszy, ponieważ stwarza realne szanse na skierowanie masowych pozwów pod adresem Skarbu Państwa.

Jeśli kredytobiorcom odebrane zostanie prawo do czerpania korzyści z wyroków sądów, z pewnością nie pozostaną oni bierni i skorzystają z wszelkich dostępnych środków, by ochronić swoje interesy przed zakusami skarbówki. Kluczową rolę mogłyby tu odegrać takie instytucje jak Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej czy Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

KNF chce rzucić bankom koło ratunkowe. Tyle że banki wcale nie toną

Zachodzi pytanie, czy KNF naprawdę nie rozumie, że chcąc pomóc bankom, potencjalnie działa na szkodę państwa, czy liczy na to, że kredytobiorcy potulnie zaakceptują ograbienie ich z należnych im środków i nie będą zgłaszać skarg do krajowych sądów i unijnych organów.

Zagrożenia dość dobrze zdają się natomiast rozumieć inne krajowe instytucje, takie jak UOKiK, Ministerstwo Finansów i NBP, które lakonicznie wypowiadają się o możliwości ustawowych regulacji i raczej skłaniają ku temu, by banki po prostu pracowały nad udoskonaleniem propozycji ugodowych, tak aby klienci sami chcieli te ugody podpisywać.

Kilka tygodni temu wiceminister finansów Piotr Patkowski w rozmowie z Rzeczpospolitą wysłał zresztą w kierunku sektora bankowego subtelną wiadomość, iż jakiekolwiek rozwiązania w kwestii kredytów frankowych, które obciążyłyby ryzykiem Skarb Państwa, nie będą akceptowane.

Co ciekawe, szef KNF, czyli pomysłodawca ugód frankowych (i gorący zwolennik ustawowych regulacji) ma w swojej krucjacie cichego sprzymierzeńca. Jest nim Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju i przewodniczący rady nadzorczej BGK. Jastrzębski i Borys mają ze sobą wiele wspólnego: obaj są absolwentami Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, obaj też mają wieloletnie doświadczenie w pracy w banku, zdobywane latami w PKO BP.

Jacek Jastrzębski przez 10 lat pracował w największym polskim banku, pełniąc funkcję zastępcy dyrektora Departamentu Prawnego. Z kolei Paweł Borys przez 6 lat był w PKO BP Dyrektorem Zarządzającym. PKO BP jest w ścisłej czołówce najczęściej pozywanych „frankowych” banków, ma też najpokaźniejszy portfel tych wadliwych hipotek.

KNF optuje za ustawowymi regulacjami, jako za czymś, co miałoby przywrócić równowagę stron kontraktowych i spełniać cechy rozwiązania sprawiedliwego społecznie. Są to oczywiście piękne słowa, jednak całkowicie odległe od rzeczywistości.

Zwracali już na to uwagę eksperci, podkreślając m.in. absurd przewalutowania hipotek frankowych na złote w sytuacji, gdy część dzisiejszych frankowiczów w dzień zawierania umowy nie miała w ogóle zdolności kredytowej, by zaciągnąć zobowiązanie w podobnej kwocie wyrażone w złotówkach.

Nie brak pytań o to, co miałoby stać się z kredytobiorcami, którzy już prawomocnie unieważnili swoje umowy. Czy fiskus upomniałby się o podatek? I jak korespondowałoby to z zasadą, że prawo nie działa wstecz?

Wątpliwości jest cała masa, nic więc dziwnego, że osoby i organy decyzyjne w państwie nie chcą podpisać się pod projektem Nadzoru Finansowego i iść na rękę bankom, które w dodatku wcale tego nie potrzebują: przeciwnie, mimo tego, że w 2022 roku udzieliły o połowę mniej kredytów niż rok wcześniej, zanotowały dwukrotnie większe zyski.

Każdy chciałby zarabiać dwa razy lepiej, pracując dwa razy mniej, jednak bankom to nie wystarczy i chciałyby wyciągnąć rękę po coś extra, ale nic nie wskazuje na to, by zostało im to umożliwione.

Czas bankowej samowolki się skończył, tyle tylko że bankowcy jeszcze tego nie rozumieją. Moment zrozumienia powagi sytuacji przyjdzie najprawdopodobniej wraz z wyrokiem TSUE, gdy ruszy prawdziwa lawina pozwów, wówczas jednak na rozsądne propozycje ugodowe będzie już za późno, a frankowicze będą chcieli już tylko sankcji darmowego kredytu.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Franknews.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach dla Frankowiczów. Odwiedź nas także na Facebooku oraz Twitter i ZAWSZE otrzymuj jako pierwszy najważniejsze informacje! 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl składa się z ekspertów od spraw frankowych, prawników, dziennikarzy. Aktywnie śledzimy rozwój problematyki frankowej już od 2014 r, obserwujemy rozwój orzecznictwa oraz podmiotów oferujących pomoc prawną dla frankowiczów. Nasze artykuły regularnie publikowaliśmy w mediach oraz portalach internetowych. W 2020 r. postanowiliśmy stworzyć portal dzięki któremu każdy posiadacz kredytu frankowego znajdzie w jednym miejscu wszystkie niezbędne informacje. Tak powstał FrankNews.pl Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze