Sankcja Kredytu Darmowego zbyt groźna dla banków, by została w ustawie? „W tym kraju z bankami jeszcze nikt nie wygrał”

Czas czytania: 11 minut

Robi się coraz goręcej wokół sporów o sankcję kredytu darmowego, a czwartkowa opinia Rzecznika Generalnego TSUE w sprawie C-831/24 to tylko jedna z przyczyn tego „upału”. W obliczu ok. 30 tys. spraw sądowych o SKD, rządzący wręcz gorączkowo szukają sposobu na zapobieżenie fali powództw, podobnej do tej, którą polskim sądom zgotowali frankowicze. Okazja, można powiedzieć, nadarzyła się sama – przedłużające się prace legislacyjne nad ustawą o kredycie konsumenckim dały rządowi pretekst do przejęcia projektu. Ze strony regulatorów już teraz padają głosy, że na opracowanie sensownych przepisów dotyczących SKD zostało zbyt mało czasu i że być może sankcja w ogóle powinna wypaść z ustawy. Równolegle minister sprawiedliwości Waldemar Żurek dość nieoczekiwanie zaproponował, by SKD uregulować za pomocą osobnej ustawy. Jest to moment, w którym polscy konsumenci powinni uważnie obserwować ruchy polskiego rządu – śledząc to, co dzieje się wokół wdrożenia unijnej dyrektywy CCD2 do krajowego prawa, trudno się oprzeć wrażeniu, że obóz władzy więcej uwagi poświęca zaspokojeniu oczekiwań banków i nadzoru finansowego niż ochronie interesów konsumenckich. Zastanówmy się, co TAK NAPRAWDĘ może mieć na celu odebranie UOKiK upoważnienia do prac nad ustawą i przekazanie go resortom sprawiedliwości i finansów.

Z tekstu dowiesz się:

  • Czy opinia Rzecznika Generalnego TSUE w sprawie Machski może być zaskoczeniem dla polskiego rządu i krajowego sektora bankowego
  • Jak prezes UOKiK komentuje krytyczne uwagi ministra Berka, dotyczące rzekomych nadregulacji zawartych w projekcie ustawy o kredycie konsumenckim
  • Co zyskuje rząd, rozpoczynając prace nad ustawą od zera i wypuszczając pomysł uregulowania SKD za pomocą osobnego aktu prawnego
  • Czy polscy konsumenci powinni obawiać się scenariusza, w którym zostają bez parasola ochronnego w postaci sankcji kredytu darmowego.

Czwartkowa opinia Rzecznika Generalnego TSUE potwierdza to, co rząd wie od dawna. Sąd powinien badać całą umowę kredytową z urzędu

W czwartek 11 czerwca 2026 roku Rzecznik Generalny TSUE wydał opinię w sprawie C-831/24, której nadano przydomek Machski. W niniejszej sprawie Sąd Rejonowym w Białymstoku zadał Trybunałowi trzy pytania, Rzecznik Generalny zdecydował się jednak odpowiedzieć tylko na pierwsze z nich – i zarazem najważniejsze. Organ odsyłający swoim pytaniem dążył do ustalenia, czy sąd krajowy, rozpatrując sprawę o sankcję kredytu darmowego, powinien zbadać pełną treść umowy kredytowej pod kątem obecności w niej naruszeń kwalifikujących do objęcia ww. sankcją, czy wystarczy, że ograniczy się do przeanalizowania naruszeń wskazanych przez konsumenta w doręczonym bankowi oświadczeniu o skorzystaniu z SKD.

Rzecznik Generalny w swojej opinii wskazał bardzo jasno, iż obowiązkiem sądu krajowego jest zbadanie z urzędu, czy kredytodawca wypełnił ciążące na nim obowiązki informacyjne wskazane w treści art. 10 ust 2 dyrektywy 2008/48 (regulującej kwestie związane z kredytami konsumenckimi). Z opinii wynika, że sąd nie powinien ograniczać się w swojej analizie wyłącznie do zastrzeżeń, które konsument wymienił w wysłanym przedsiębiorcy oświadczeniu. Jest to bardzo pomyślna informacja dla polskich kredytobiorców – od teraz ich szanse na uzyskanie przed sądem sankcji kredytu darmowego stają się jeszcze większe. Dlaczego? Ponieważ nawet jeśli sąd uzna, że uchybienia wskazane w oświadczeniu czy też w pozwie nie kwalifikują umowy do objęcia SKD, to po przeanalizowaniu treści tej umowy może zidentyfikować w niej inne naruszenia, które już będą skutkować zastosowaniem sankcji.

Jak zawsze w takich sytuacjach pragniemy podkreślić, że opinia Rzecznika Generalnego to nie to samo co wyrok TSUE. Ten najpewniej zapadnie dopiero za kilka miesięcy. Praktyka pokazuje, że unijny skład sędziowski zwykle przychyla się do stanowiska wydanego wcześniej przez Rzecznika. Znamy to już ze spraw frankowych i nie ma powodów, by sądzić, że w sprawach SKD będzie inaczej.

Czy opinia Rzecznika Generalnego w sprawie C-831/24 mogła zaskoczyć rządzących? Absolutnie nie. Tak naprawdę Rzecznik nie przedstawił żadnego rewolucyjnego stanowiska, a jedynie potwierdził to, co już wiemy z innych kategorii spraw przeciwko bankom. TSUE prezentował podobne stanowisko dużo wcześniej, między innymi w sprawie C-582/23, w której wyrok zapadł w lipcu 2025 roku. W powyższym wyroku, w motywie 38, Trybunał wskazuje, że „sąd krajowy jest zobowiązany do zbadania z urzędu, czy dane warunki umowne wchodzące w zakres stosowania dyrektywy 93/13 mają nieuczciwy charakter ”.

Oczywiście, w tamtej sprawie zagadnienie było rozpatrywane pod kątem dyrektywy 93/13, ale w samej opinii Rzecznik Generalny powołuje się na inny wyrok, odnoszący się już bezpośrednio do dyrektywy 2008/48, wydany w kwietniu 2016 roku (C-377/14). A ponieważ Trybunał jest konsekwentny w swoich stanowiskach, polski rząd mógł się spodziewać, jak będzie wyglądać opinia RG w sprawie C-831/24 (a w przyszłości również i sam wyrok TSUE). Zaczął więc działać, nim Rzecznik Generalny zaprezentował swój pogląd na sprawę Machski.

Bezprecedensowy konflikt pomiędzy UOKiK a rządem ma drugie dno. Problemem nie jest tempo prac ani nadregulacje

Jeżeli obecny rząd nauczył się czegoś na błędach swoich poprzedników, to tego, że w sprawach spornych pomiędzy konsumentami a bankami nie warto czekać na rozwój wypadków i na ewentualne stanowiska TSUE. Gdyby rządzący odpowiedzieli na apele frankowiczów w okolicach roku 2015 i przewalutowali w sposób systemowy ich kredyty na złotówki, dziś w sądach nie byłoby 170 tys. spraw przeciwko bankom. Z samego sektora finansowego nie wyparowałoby zaś 100 mld zł, a środki te, zatrzymane w bankach, mogłyby zostać przeznaczone chociażby na finansowanie polskiej gospodarki.

O tym, że koalicja rządząca nie zamierza dopuścić do powtórki z frankowego scenariusza, mogliśmy się przekonać już 2 lata temu, gdy Sąd Okręgowy w Częstochowie wysłał do TSUE pierwsze pytania dotyczące klauzul zmiennego oprocentowania powiązanych z WIBORem. W niespełna miesiąc od zarejestrowania tych pytań w Luksemburgu stanowisko Rzecznika Finansowego stracił dr Bohdan Pretkiel. Ten sam, który kilka miesięcy wcześniej wydał korzystny dla kredytobiorców, istotny pogląd w kwestii klauzul „wiborowych”. Na powołanie nowego Rzecznika Finansowego polscy konsumenci czekali ok. pół roku. Nastąpiło to niedługo potem, jak rząd sformułował swoje stanowisko na potrzeby unijnej sprawy C-471/24, zainicjowanej pytaniami częstochowskiego sądu.

Ten manewr zdecydowanie ułatwił stronie rządowej wypracowanie jednolitego, korzystnego dla banków stanowiska, zgodnie z którym sąd krajowy nie powinien w ogóle mieć możliwości badania klauzul zmiennego oprocentowania powiązanych ze wskaźnikiem WIBOR pod kątem ich ewentualnej abuzywności.

Jakie ma to znaczenie dla spraw o sankcję kredytu darmowego?

Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:

 

Minister, który krytykuje projekt UOKiK, wcześniej nie formułował zarzutów dotyczących nadregulacji

Cofnijmy się do kwietnia 2024 roku, gdy rząd powierzył prace nad wdrożeniem do krajowego prawa unijnych regulacji, zawartych w dyrektywie CCD2, Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W tamtym okresie spory o kredyty konsumenckie obciążały polskie sądy w stopniu marginalnym, a o zainteresowaniu konsumentów sankcją świadczyć może liczba wniosków interwencyjnych dotyczących SKD, złożonych u Rzecznika Finansowego, która w całym 2023 roku wyniosła 240. Tymczasem, jak wynika ze sprawozdania z działalności RF za 2025 rok, w całym minionym roku do tego urzędu wpłynęło aż 7 767 wniosków interwencyjnych dotyczących kredytów konsumenckich. Wnioski te, jak przyznano w raporcie, najczęściej dotyczyły właśnie SKD – mowa o 5 724 wnioskach wobec 2 131 wniosków złożonych rok wcześniej.

Wiele wskazuje na to, że rząd przez długi czas nie miał większych zastrzeżeń co do tego, jak UOKiK prowadzi prace legislacyjne nad ustawą o kredycie konsumenckim. Z najnowszych wypowiedzi Tomasza Chróstnego, prezesa UOKiK, wynika wręcz, że współpraca pomiędzy urzędem a rządem układała się dobrze. Na tyle, że rządzący nie zgłaszali obiekcji co do usunięcia z polskich przepisów górnego limitu kwotowego dla kredytów konsumenckich. Dziś, między innymi ustami ministra Macieja Berka, rząd publicznie krytykuje prezesa UOKiK za próbę wprowadzania przepisów bardziej restrykcyjnych niż nakazywałaby to unijna dyrektywa. Szefowi urzędu przypisuje się też opieszałość w prowadzeniu prac legislacyjnych, czym rządzący próbują uzasadniać decyzję o odebraniu mu upoważnienia do ich kontynuowania.

Skala tych oskarżeń w oczywisty sposób godzi w autorytet i profesjonalizm prezesa UOKiK. Nie może zatem dziwić, że Tomasz Chróstny publicznie odpowiada na stawiane mu zarzuty, między innymi na łamach Interii Biznes. Redakcja portalu spytała UOKiK, jak z perspektywy urzędu wyglądały prace legislacyjne nad ustawą o kredycie konsumenckim. Odpowiedź może zaskakiwać. Jak wyjaśnia UOKiK, zespół ds. programowania prac rządu pochylił się nad propozycjami urzędu już na samym początku prac, w styczniu 2025 roku. W skład wspomnianego zespołu wchodzą członkowie wszystkich ministerstw. Jak się okazuje, rządowy zespół zaakceptował propozycję UOKiK dotyczącą wyboru opcji narodowych, związaną z przyjęciem dodatkowych regulacji.

Jak czytamy w tekście Interii Biznes,

W tym zespole zasiadał wówczas minister M. Berek, dając zielone światło na projekt z opcjami narodowymi, w tym braku limitu kwotowego dla całkowitej kwoty kredytu konsumenckiego, tj. 100 tys. euro. Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Sprawiedliwości nie formułowały wówczas uwag o nadregulacji”.

Dlaczego zatem rządzący zmienili zdanie? Możemy jedynie spekulować, że był to wynik kilku czynników. Prawdopodobny nacisk ze strony sektora bankowego to tylko jeden z aspektów, który należy w tej sytuacji bardzo poważnie brać pod uwagę. Nie zapominajmy jednak o drugim, równie ważnym, związanym z sytuacją w polskich sądach.

Rynek wart 240 mld zł może wygenerować miliony powództw

Ministerstwo Sprawiedliwości od dwóch lat próbuje opanować kryzys w wydziałach cywilnych, wywołany lawiną spraw frankowych. W szczytowym momencie, pod koniec 2024 roku, w sądach było ponad 200 tys. takich sporów. Ile dodatkowych spraw przeciwko bankom może wygenerować sankcja kredytu darmowego? Niech odpowiedzią na to pytanie będą twarde liczby.

Łącznie, od początku frankowej akcji kredytowej, banki w Polsce uruchomiły 775 tys. hipotek powiązanych z kursem CHF. Tymczasem z danych BIK wynika, że Polacy spłacają 7,8 mln kredytów gotówkowych o łącznej wartości 198 mld zł i 6,3 mln pożyczek pozabankowych, których łączna wartość to 13,3 mld zł. Do tego dochodzą kredyty ratalne – liczba tych umów sięga 7,2 mln, a ich wartość szacowana jest przez BIK na 28,9 mld zł.

Wniosek jest prosty: jeśli polscy kredytobiorcy i pożyczkobiorcy gotówkowi zaczną masowo kwestionować swoje umowy, to do polskich sądów trafią nie setki tysięcy, a miliony spraw przeciwko bankom. Z pewnością wywołałoby to w polskim wymiarze sprawiedliwości kryzys o nieznanej dotąd skali.

Gdy rządzący zorientowali się, że SKD to tykająca bomba, było już za późno. UOKiK kontynuował prace nad projektem w najlepsze. Tu znów warto podkreślić timing. Z komentarza UOKiK wynika, że rządowy zespół nie zgłaszał do projektu uwag dotyczących nadregulacji w styczniu 2025 roku. Tymczasem pierwszy wyrok TSUE dotyczący sankcji (C-472/23) zapadł 13 lutego 2025 roku. Prawdziwy przełom w sprawach konsumenckich miał jednak dopiero nadejść. 23 kwietnia 2026 roku Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w sprawie C-744/24, przesądzając o tym, że bank nie może pobierać odsetek od kredytowanych kosztów kredytu. Z dnia na dzień stało się jasne, że sankcją zagrożonych jest kilkadziesiąt procent umów kredytów i pożyczek gotówkowych obecnych w obrocie prawnym.

Jak usunąć SKD z polskich przepisów bez rozsierdzania polskiego konsumenta? Jest pewien pomysł…

Rządzący niejako stanęli pod ścianą: teoretycznie do 20 listopada 2026 roku Państwo Polskie powinno zacząć stosować regulacje zawarte w unijnej dyrektywie CCD2. Ustawa autorstwa UOKiK była już niemal gotowa, ale zawierała szereg rozwiązań, które mogłyby tylko zachęcić konsumentów do dochodzenia roszczeń, w tym, jak zostało wcześniej wspomniane, znosiła górny limit kwotowy dla kredytu konsumenckiego, a ponadto rozszerzała katalog naruszeń kwalifikujących umowę do objęcia SKD. Co więc zdecydowali rządzący? W niespełna miesiąc od wydania wyroku w sprawie C-744/24 Tomasz Chróstny stracił upoważnienie do prowadzenia prac nad projektem. Obecnie mówi się, że prace nad ustawą rozpoczną się od zera, a prowadzić ma je Ministerstwo Sprawiedliwości we współpracy z Ministerstwem Finansów.

W międzyczasie, na początku czerwca 2026 roku, minister sprawiedliwości Waldemar Żurek pojawił się na Europejskim Kongresie Finansowym, na którym poinformował zebranych, że istnieje potrzeba wprowadzenia ustawy o sankcji kredytu darmowego. Początkowo zdziwił nas pomysł szefa resortu, ale szybko zrozumieliśmy, że jest to nic innego, jak tzw. balon próbny.

W naszej ocenie wypowiedź ministra podczas EKF miała na celu wysondowanie reakcji nie tylko przedstawicieli sektora bankowego ale i opinii publicznej przed podjęciem ostatecznej decyzji o wykreśleniu zapisów dot. SKD z projektu ustawy o kredycie konsumenckim, pod pretekstem zawarcia tych regulacji w odrębnym akcie prawnym.

I wygląda na to, że mieliśmy rację.

Dnia 11 czerwca 2026 roku Puls Biznesu opublikował tekst pt. „Sankcja kredytu darmowego może zniknąć z polskich przepisów. Mało czasu na uregulowanie kredytu konsumenckiego”. W tekście cytowane są wypowiedzi przedstawicielki Komisji Nadzoru Finansowego, Agnieszki Beaty Kowalskiej, a także szefa Komisji, Jacka Jastrzębskiego. Przedstawiciele Nadzoru troszczą się o przebieg procesu legislacyjnego nad ustawą o kredycie konsumenckim, a także o przyszły kształt sankcji za bankowe naruszenia.

Kluczowe wydają się następujące słowa przewodniczącego KNF:

Wobec braku możliwości uczynienia sankcji kredytu darmowego proporcjonalną, należy poważnie zastanowić się nad jej usunięciem. Nie zapominajmy, że regulacje dotyczące prowadzenia działalności na rynku finansowym służą nie tylko ochronie konsumenta, ale też zdefiniowaniu racjonalnych, przewidywalnych ram prawnych dla podmiotów prowadzących działalność na tym rynku”.

Oczywiście zarówno rządzący, jak i Komisja Nadzoru Finansowego doskonale zdają sobie sprawę z tego, że rynek kancelarii prawnych wyspecjalizowanych w prowadzeniu spraw przeciwko bankom jest zbyt silny, by tego rodzaju inicjatywa przeszła bez echa. Dlatego podejmowane są próby uśpienia czujności polskiego konsumenta. Apel ministra sprawiedliwości dotyczący uregulowania sankcji kredytu darmowego odrębną ustawą ma tu szczególne znaczenie: chodzi o sprawdzenie, jak ten pomysł przyjmą środowiska konsumenckie.

Decydujące znaczenie mają tu względy czysto pragmatyczne. Za kilka miesięcy wystartuje kampania wyborcza, a poszczególne partie polityczne zaczną walczyć o aprobatę potencjalnego wyborcy. Jeżeli kancelarie prawne i stowarzyszenia konsumenckie podniosą w mediach alarm i oskarżą głośno rząd o sabotowanie ochrony klientów rynku finansowego, może się to przełożyć na słupki poparcia. Wówczas rząd będzie miał jeszcze szansę przeprosić i wycofać się z pomysłu.

Jeśli jednak informacja ta przejdzie bez większego echa, a media nie zainteresują się potencjalnymi konsekwencjami usunięcia SKD z ustawy, obóz władzy zyska zielone światło do działania. Łatwo sobie wyobrazić scenariusz, w którym resorty sprawiedliwości i finansów opracowują ustawę o kredycie konsumenckim, bez uwzględnienia w niej przepisów dotyczących SKD, argumentując to pracami nad projektem poświęconym wyłącznie temu zagadnieniu. Chodzi oczywiście o to, by organizacje konsumenckie nie zbombardowały skrzynek posłów petycjami o zagłosowanie przeciwko ustawie, jak miało to miejsce w przypadku regulacji frankowych.

Następnie, gdy nowa ustawa o kredycie konsumenckim wejdzie już w życie, może się nagle okazać, że projekt ustawy o SKD trafi do sejmowej „zamrażarki” i nie zostanie poddany pod głosowanie. W międzyczasie spory o SKD mogą się naturalnie wypalić, chociażby wobec braku jednolitej linii orzeczniczej i wzmożonej aktywności banków, nastawionej na „legalizowanie” wadliwych umów za pomocą aneksów czy konsolidacji. A gdy to się stanie, nikt już nie będzie zabiegał o „odmrożenie” projektu i problem SKD zostanie zażegnany. Banki będą mogły dalej robić interesy z polskimi konsumentami, bez ryzyka, że nie zarobią tyle, ile sobie pierwotnie założyły.

Brzmi jak scenariusz rodem z powieści Johna Grishama? Tylko pozornie.

„W tym kraju z bankami jeszcze nikt nigdy nie wygrał” – znamienne słowa ministra do prezesa UOKiK

Warto się wsłuchać w to, co o pracach nad ustawą o kredycie konsumenckim mówi sam prezes UOKiK. W rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną Tomasz Chróstny nawiązał do wydarzeń, które miały miejsce po tym, jak media obiegła jego niepochlebna wypowiedź dotycząca polskiego sektora bankowego (w której zasugerował, że ten sektor to „niekiedy typowa banksterka”). Jak wyjaśnił w rozmowie z DGP, już po opisanej sytuacji jeden z ministrów powiedział mu:

„Nie przejmuj się. W tym kraju z bankami jeszcze nikt nigdy nie wygrał”

Jak twierdzi, słowa te nie tylko go zaskoczyły, ale wręcz zaszokowały. Bez ogródek mówi o zuchwałości instytucji finansowych, które przywykły do prywatyzowania zysków i uspołeczniania kosztów. W naszej ocenie Tomasz Chróstny, być może nawet nieświadomie, dotknął sedna problemu. Sektor bankowy przywykł do określonych reguł gry na polskim rynku – do funkcjonowania w atmosferze zupełnej bezkarności i do parasola ochronnego roztaczanego przez aparat państwa. Nadmierna pewność siebie doprowadziła banki do tego, że nie zauważyły zagrożenia związanego ze sporami frankowymi. Kredytobiorcy frankowi w końcu wywalczyli w sądach to, co im się prawnie należało, ale nie zapominajmy, że drogę do masowych zwycięstw utorował im Trybunał Sprawiedliwości UE, a nie chociażby Sąd Najwyższy, który całe lata zwlekał z wydaniem uchwały frankowej.

Teraz sytuacja się powtarza: do TSUE trafiają kolejne pytania dotyczące SKD, a pierwsze odpowiedzi płynące z Luksemburga nie są korzystne dla sektora, co powoduje pilną potrzebę usunięcia źródła problemu. Wspomniane już wcześniej „legalizowanie” umów jest czynnością doraźną, która wcale nie musi okazać się skuteczna. Nie zapominajmy, że aneksy rozsyłane frankowiczom po wprowadzeniu ustawy antyspreadowej nie zamknęły kredytobiorcom drogi do dochodzenia roszczeń w sądach. Tak samo może być z SKD, dlatego tym razem celem może stać się całkowite usunięcie tej sankcji z krajowych przepisów.

W dużej mierze to od konsumentów zależeć będzie, czy plan ten się powiedzie.

PODSUMOWANIE:

Wygląda na to, że w sprawie sankcji kredytu darmowego rządzący będą mieć bardzo podobne zdanie jak sektor bankowy i Komisja Nadzoru Finansowego. Problem tylko w tym, że rząd nie może wprost opowiedzieć się za interesami banków, bo to skutecznie zniweczyłoby jakiekolwiek szanse obecnej władzy na sukces w nadchodzących wyborach parlamentarnych.

Aby zrealizować określone cele, tj. zmarginalizować ryzyka prawne i finansowe związane z sankcją kredytu darmowego, rząd musi działać sprytnie. Zaczęło się od rozpisania ról. Kozłem ofiarnym, a przy tym głównym czarnym charakterem, został prezes UOKiK, któremu odebrano upoważnienie do prowadzenia prac nad ustawą o kredycie konsumenckim. Rolę protagonisty przypisano ministrowi sprawiedliwości, który, zatroskany o los polskich kredytobiorców, jak i o stan sądów, zaproponował salomonowe rozwiązanie w postaci ustawowego uregulowania sankcji kredytu darmowego. Rezonerami w tym teatrze są przedstawiciele Komisji Nadzoru Finansowego i sektora bankowego, którzy „mądrze” komentują to, co dzieje się w sprawie ustawy o kredycie konsumenckim i naprowadzają projektodawcę na określone rozwiązania. Tymczasem kredytobiorcy siedzą na widowni, ale nie muszą biernie obserwować tego spektaklu. Mogą działać.

Prace legislacyjne nad nową ustawą o kredycie konsumenckim powinny być przedmiotem wzmożonego zainteresowania polskich obywateli, profesjonalnych pełnomocników prawnych, stowarzyszeń, a także instytucji takich jak Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Finansowy czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Jeżeli kredytobiorcy w Polsce chcą być chronieni przed abuzywnymi praktykami banków i instytucji pozabankowych, to korzystne regulacje ustawowe muszą wywalczyć sobie sami – rzecznikiem ich interesu z pewnością nie będzie polski rząd, który wyraźnie skapitulował pod naciskiem banków i nadzoru.

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl to portal informacyjny poświęcony tematyce rynku kredytowego oraz sporów konsumentów z bankami. Redakcja serwisu od 2014 roku śledzi rozwój orzecznictwa sądowego, zmiany w przepisach prawa oraz zjawiska wpływające na sytuację kredytobiorców w Polsce. Doświadczenia zebrane przy tworzeniu materiałów publikowanych wcześniej w mediach i portalach internetowych stały się podstawą do uruchomienia w 2020 roku serwisu FrankNews.pl — miejsca, w którym informacje dotyczące tej tematyki są gromadzone i prezentowane w formie bieżących wiadomości oraz analiz. Materiały publikowane na FrankNews.pl nie stanowią porady prawnej ani finansowej. Treści odzwierciedlają stanowisko ich autorów i służą przedstawieniu faktów, orzeczeń oraz kontekstu opisywanych wydarzeń. Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze