Rok 2026 może się okazać absolutnym przełomem dla kredytobiorców gotówkowych, mających z bankiem spór dotyczący klauzul abuzywnych zawartych w umowie. Już 23 kwietnia br. TSUE wypowie się w sprawie C-744/24, rozwiewając tym samym wątpliwości krajowych sądów w przedmiocie legalności i zgodności z unijnym prawem dość powszechnej praktyki polskich banków, polegającej na kredytowaniu kosztów kredytu i pobieraniu z tego tytułu odsetek. Choć sankcja kredytu darmowego funkcjonuje w polskim porządku prawnym od prawie 15 lat, klienci sektora bankowego dopiero niedawno dowiedzieli się, czym ona jest i kiedy może zostać zastosowana. Efekt to ponad 20 tys. postępowań o SKD toczących się w sądach. Z medialnych doniesień wynika, że kredytobiorcy wciąż przegrywają większość takich spraw, ale głosy ekspertów podpowiadają, że może to być sytuacja przejściowa. Czy pozwy o kredyty gotówkowe mają podobny potencjał co te frankowe? I jak banki mogą zażegnać ryzyko prawne, nim zdąży się ono zmaterializować na masową skalę?
Z tekstu dowiesz się:
- Czym tak właściwie jest sankcja kredytu darmowego i kiedy może zostać zastosowana
- Co już wkrótce może się zmienić w przepisach dotyczących SKD i kto na tym skorzysta
- Dlaczego konsumenci przegrywają jak dotąd większość spraw dotyczących SKD
- W jaki sposób banki próbują się bronić przed zmianą kierunku orzeczniczego na bardziej prokonsumencki.
Sankcja kredytu darmowego to obecnie jedno z głównych zagrożeń sektora bankowego. Nawet 8 na 10 umów może zawierać wady
Przedstawiciele sektora bankowego bardzo liczyli, że po domknięciu sądowej sagi frankowej pomiędzy nimi a klientami wreszcie zapanuje zgoda. Nic bardziej mylnego. Od ok. 3 lat bardzo dynamicznie rośnie liczba powództw, w których osią sporu są umowy kredytów i pożyczek na cele konsumenckie. Są to głównie produkty wyrażone w krajowej walucie, o wartości nieprzekraczającej kwoty 255 550 zł. Bank, udzielając konsumentowi finansowania tego rodzaju, musi w sposób restrykcyjny stosować się do regulacji zawartych w ustawie o kredycie konsumenckim, która weszła w życie pod koniec 2011 roku. Ustawa ta zawiera art. 45, który wprowadził do polskiego porządku prawnego sankcję kredytu darmowego. Sankcja ta przewiduje pozbawienie instytucji finansowej jakiegokolwiek zarobku na umowie z konsumentem, jeśli okaże się, że taka umowa zawiera błędy lub uchybienia względem wspomnianej ustawy.
Mogłoby się wydawać, że już samo istnienie takiego przepisu skutecznie zachęci banki do oferowania konsumentom transparentnych produktów finansowych, opartych o jasne i zrozumiałe zasady. Tymczasem banki jak gdyby nigdy nic latami wprowadzały na rynek produkty oparte o umowy, w których aż roi się od niezgodności z ustawą o kredycie konsumenckim. Niektórzy prawnicy wyspecjalizowani w sprawach przeciwko bankom twierdzą nawet, że 8 na 10 analizowanych przez nich umów zawiera poważne błędy, potencjalnie kwalifikujące cały dokument do objęcia sankcją kredytu darmowego. Z kolei bankowcy prezentują zupełnie inny punkt widzenia: w ich ocenie spór o SKD jest de facto wojną o źle postawione przecinki. Z perspektywy banków wygląda to tak, że kancelarie nakłaniają konsumentów do podejmowania prób podważania umów, w których występują literówki lub uchybienia pozostające bez wpływu na sytuację finansową kredytobiorcy.
Problem polega na tym, że polskie przepisy nie zawierają pełnego i jednoznacznego katalogu błędów czy uchybień kwalifikujących umowę do objęcia jej sankcją kredytu darmowego. Dodatkowo sankcja jest jednolita, niezależnie od skali uchybienia, a w ustawie nie ma słowa o jej miarkowaniu, co również nie podoba się przedstawicielom sektora, którzy są zdania, że powinna być ona dopasowana do rangi naruszenia. Czy prawdą jest, że darmowy kredyt można uzyskać z uwagi na błahą literówkę, niewpływającą na istotę zobowiązania po stronie konsumenta? Absolutnie nic na to nie wskazuje. Dotychczasowe wyroki zapadające w takich sprawach świadczą o tym, że sądy są gotowe podzielić argumentację strony powodowej w przypadku naruszeń mających bezpośrednie przełożenie na sytuację ekonomiczną kredytobiorcy. Część ekspertów prawnych uważa wręcz, że sąd jest skłonny zastosować sankcję kredytu darmowego w takich przypadkach, w których sposób poinformowania konsumenta przez instytucję finansową o charakterze zapisów umownych mógł wpłynąć na jego ostateczną decyzję co do podpisania umowy.
Spór o SKD toczy się w dużej mierze wokół kredytowania kosztów kredytu. W tej sprawie wkrótce wypowie się TSUE
Najwięcej wątpliwości wzbudza powszechna w sektorze bankowym (i pozabankowym) praktyka polegająca na powiększaniu całkowitej kwoty kredytu o kredytowaną prowizję bądź ubezpieczenie, od których następnie bank pobiera odsetki. Chodzi o tzw. kredytowanie kosztów kredytu, które zdaniem ekspertów prawnych reprezentujących stronę konsumencką jest praktyką skrajnie nieetyczną, z całą pewnością kwalifikującą umowę do objęcia SKD. Jednoznaczne rozsądzenie kwestii tego, czy obejmowanie oprocentowaniem kredytowanej prowizji rzeczywiście jest praktyką abuzywną, sprawia krajowym sądom sporo problemu. Nie dziwi zatem, że to zagadnienie stało się przedmiotem kilku pytań prejudycjalnych skierowanych przez polskich sędziów do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Pierwszy wyrok TSUE w sprawie kredytowania kosztów kredytu zapadnie już 23 kwietnia 2026 roku (sygnatura sprawy to C-744/24). Jeśli unijni sędziowie podzielą pogląd strony konsumenckiej i uznają, że pobieranie odsetek od pozaodsetkowych kosztów kredytu jest praktyką niedozwoloną, może to w sposób znaczący osłabić pozycję procesową banków i jednocześnie wzmocnić argumentację samych kredytobiorców.
Nie jest to jedyna sprawa dotycząca sankcji kredytu darmowego, która toczy się obecnie przed Trybunałem. Znane są sygnatury czterech innych spraw, zainicjowanych pytaniami sądów rejonowych, w których osią sporu są umowy kredytów i pożyczek konsumenckich. Mowa o sprawach C-831/24, C-684/25, C-763/25 i C-828/25. Jeżeli dojdzie do wydania unijnych wyroków we wspomnianych sprawach, polskie sądy będą miały jasność nie tylko co do legalnych aspektów kredytowania kosztów kredytu, ale również zakresu stosowania SKD, jej proporcjonalności i terminów dochodzenia roszczeń z niej wynikających. Sprawy pozostające na unijnej wokandzie mogą pomóc również w rozwianiu wątpliwości nagromadzonych wokół obowiązków informacyjnych banku względem konsumenta oraz sposobu obliczania rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania (RRSO).
Co ciekawe, Trybunał Sprawiedliwości UE mógł się wypowiedzieć na temat pobierania odsetek od kredytowanej prowizji na długo przed 23 kwietnia 2026 roku. Dlaczego proces kształtowania się unijnej linii orzeczniczej w przedmiocie SKD toczy się tak powoli? Winić za to możemy same banki, a ściślej rzecz ujmując ich specyficzną strategię, realizowaną w sprawach, w których sąd skierował pytania prejudycjalne do TSUE. Pytanie o kredytowanie kosztów kredytu było częścią zestawu zagadnień poruszonych we wniosku prejudycjalnym dla sprawy C-566/24.
Zdaniem Rzecznika Finansowego zagadnienia poruszone przez sąd w tej sprawie mogły przyczynić się do rozwiania większości wątpliwości nagromadzonych wokół SKD i będących przedmiotem innych zapytań z Polski. Nieco ponad miesiąc temu sprawa została usunięta z unijnej wokandy, a przyczyną tej decyzji jest uznanie przez pozwanego (Santander Bank) roszczeń powoda. Spraw, w których banki zdecydowały się uznać roszczenie bądź zawrzeć z klientem ugodę było więcej, co pokazuje, że sektor jest zdeterminowany by opóźnić proces kształtowania się linii orzeczniczej w kwestii SKD.
Dziś przedstawiciele sektora przekonują, że wygrywają od 85 do 90 proc. sporów z konsumentami, w których osią jest sankcja kredytu darmowego. Mogłoby się zatem wydawać, że banki powinny wręcz dążyć do tego, by ich dotychczasowa, tak przecież skuteczna argumentacja, została dodatkowo wsparta stanowiskiem TSUE. Skoro banki są gotowe uznawać roszczenia w sprawach, które trafiły do Luksemburga, to chyba jednak nie do końca są przekonane o swojej racji i dla własnego bezpieczeństwa wolą unikać weryfikacji stosowanych przez siebie klauzul umownych przed Trybunałem.
Co wiemy o krajowych sprawach dotyczących SKD po I kwartale 2026 roku?
Choć sprawy frankowe mają kilka punktów stycznych z tymi o SKD, występuje pomiędzy nimi zdecydowanie więcej różnic niż podobieństw. Jedną z tych różnic jest wiarygodność statystyk. W przypadku spraw o kredyty w CHF statystyki dotyczące wpływu i załatwialności są czytelne. Sprawy są rejestrowane pod sygnaturą 049 cf i wystarczy pobrać ze strony interesującego nas sądu sprawozdanie z działalności wydziałów cywilnych za dany okres, by przekonać się, jaka jest faktyczna liczba rejestrowanych spraw oraz ile wynosi wskaźnik opanowania wpływu. W przypadku spraw o SKD musimy posiłkować się danymi ogólnymi, na co wpływa kilka czynników. Kluczowym jest brak przypisanego symbolu, który jednoznacznie identyfikowałby sprawy dotyczące wspomnianej sankcji. Ale chodzi też o coś więcej. Należy przypuszczać, że duża część tych sporów wciąż jest na etapie przedprocesowym: kredytobiorcy (lub nabywcy ich wierzytelności, o czym więcej za chwilę) skierowali do banku bądź firmy pożyczkowej oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego, ale wciąż nie złożyli pozwu, czekając na wyroki TSUE, w tym ten, który zapadnie 23 kwietnia 2026 roku.
Wg szacunków pochodzących bezpośrednio z sektora, banki mogły otrzymać nawet 100 tys. reklamacji dotyczących SKD. Z kolei liczba toczących się spraw sądowych szacowana jest na od 20 do 26 tys. Niemal na pewno te dane są mocno niedoszacowane, a przyczyną jest to, że w części przypadków pozwany podmiot nie jest bankiem giełdowym, który informuje w swoich sprawozdaniach finansowych o liczbie otrzymanych powództw, tylko instytucją pozabankową, która na ogół takich informacji po prostu nie ujawnia. Nie wiemy zatem, w ile spraw sądowych o SKD są uwikłani giganci rynku pożyczkowego reprezentujący sektor pozabankowy.
Dlaczego banki wygrywają większość spraw o SKD?
Co powoduje, że banki są w stanie skutecznie odpierać argumenty kredytobiorców w sądach? Brak unijnych wyroków, na których mogłyby się oprzeć krajowe sądy, to tylko jedna z przyczyn. Najprawdopodobniej równie istotne jest to, kto tak naprawdę kieruje roszczenia przeciwko bankom. Szacuje się, że za kilkadziesiąt procent pozwów (niektóre źródła podają, że za więcej niż połowę) odpowiadają spółki z o.o., zajmujące się profesjonalnie skupowaniem wierzytelności konsumentów. Firmy tego typu, nazywane często skupami wierzytelności, oferują konsumentowi odpłatną cesję roszczenia. Kredytobiorca nie musi samodzielnie pozywać banku – sprzedaje prawo do pozwu podmiotowi zewnętrznemu, na ogół za kilkanaście procent rzeczywistej wartości przedmiotu takiej transakcji.
Sądy krajowe, analizując roszczenia składane przez podmioty profesjonalne, a dotyczące prawa konsumenckiego, mają poważne wątpliwości co do tego, jak rozpatrywać takie sprawy. Czasem już w toku takiego postępowania, podczas odbierania zeznań od konsumenta, okazuje się, że ów konsument nie został poprawnie poinformowany przez skup wierzytelności, z czego tak właściwie rezygnuje, dokonując odpłatnej cesji, oraz jakie mogą być tego konsekwencje. A nie zapominajmy, że cesją wierzytelności nie jest objęty dług konsumenta wobec banku, wynikający z wypłaconego mu świadczenia. Konsument pozbywa się zatem prawa do pozwania banku, ale jednocześnie wciąż jest narażony na bezwzględną egzekucję roszczenia należącego do instytucji finansowej. Sądy bardzo szybko dostrzegły tę patologię i oceniamy, że jest to jeden z powodów, dla których nie uznają zasadności roszczeń spółki wobec banku.
Dokładne analizy i ważne informacje dla kredytobiorców.
Śledź nasze profile, aby wzmocnić ich widoczność i być na bieżąco:
UOKiK chce zaostrzenia sankcji kredytu darmowego? Założenia nowej ustawy o kredycie konsumenckim wybitnie na to wskazują…
Podczas gdy banki w sposób otwarty domagają się wprowadzenia mechanizmu miarkowania sankcji kredytu darmowego i ograniczenia jej do najpoważniejszych naruszeń, UOKiK ma dla sektora „nieco” inną propozycję. Od blisko dwóch lat w urzędzie trwają prace nad nową ustawą o kredycie konsumenckim, za pomocą której Polska ma wdrożyć do swojego prawa unijną dyrektywę CCD2. Nasze państwo realizuje ten cel ze sporym opóźnieniem – teoretycznie przepisy te powinny zostać przyjęte do 20 listopada 2025 roku, a ich stosowanie powinno się rozpocząć najpóźniej od 20 listopada 2026 roku. Tymczasem ostateczny kształt ustawy wciąż nie jest znany – najnowsza wersja projektu pochodzi z marca br. i została już szeroko skrytykowana, między innymi przez Komisję Nadzoru Finansowego oraz Związek Banków Polskich
Krytykom nie podoba się, że UOKiK nie umieścił w projekcie górnej granicy wartości kredytu konsumenckiego, co w praktyce może oznaczać, że przedmiotem sporów z dziedziny prawa konsumenckiego staną się w przyszłości zobowiązania opiewające na wielomilionowe kwoty. Co więcej, rozszerzona ma zostać definicja kredytu konsumenckiego, która po wejściu w życie ustawy obejmie również takie produkty jak np. umowy leasingowe i najmu, uwzględniające możliwość nabycia przedmiotu najmu, czy kredyty na rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowym.
Ponadto UOKiK chce rozszerzenia katalogu naruszeń kwalifikujących umowę do objęcia jej sankcją kredytu darmowego. Po wejściu w życie nowej ustawy zastosowanie SKD byłoby możliwe w przypadku udzielenia konsumentowi kredytu bez zbadania przez kredytodawcę jego zdolności kredytowej. W skrajnym scenariuszu, tj. w takim, w którym bank naruszył obowiązek otrzymania wyraźnej zgody konsumenta na udzielenie kredytu, będzie możliwe zastosowanie sankcji kredytu darowanego. Oznaczałoby to brak zobowiązania konsumenta do zwrotu nie tylko odsetek i innych kosztów, ale również kwoty wypłaconego mu kapitału.
PODSUMOWANIE:
Jest zdecydowanie zbyt wcześnie, by snuć wizje tego, jaki kurs obierze unijne i krajowe orzecznictwo w sprawach sankcji kredytu darmowego. Do wyjaśnienia wciąż pozostaje wiele kluczowych kwestii, między innymi dotyczących tego, czy samo kredytowanie kosztów kredytu, w tym na przykład prowizji, i pobieranie z tego tytułu odsetek jest w świetle unijnego prawa w pełni legalną praktyką. A jeśli tak, to w jaki sposób bank powinien poinformować konsumenta o stosowaniu w umowie tego rodzaju mechanizmu, celem spełnienia ciążącego na nim obowiązku informacyjnego. Zajęcie przez TSUE krytycznego stanowiska w sprawie wspomnianego procederu z pewnością przyniosłoby konsumentom długo oczekiwany przełom, a polskim sądom jasne wskazówki, stanowiące solidny fundament pod budowaną linię orzeczniczą.
Na chwilę obecną należy ostrożnie podchodzić do informacji głoszonych przez sektor bankowy, według których konsumenci przegrywają od 85 do 90 procent spraw o SKD. Nie wiemy tak naprawdę, ile z tych oddalonych roszczeń złożyli rzeczywiście ich pierwotni posiadacze, a w ilu przypadkach pozew został złożony przez profesjonalnie działający podmiot, który wszedł w posiadanie wierzytelności na drodze odpłatnej cesji.
Nie zapominajmy, że frankowicze w początkowej fazie sporu z sektorem bankowym również odnosili liczne porażki w sądach. Obecnie wygrywają niemal 100 procent spraw sądowych – a przecież był czas, gdy mało kto wierzył, że ich roszczenia mogą się obronić w starciu z bankową machiną. Czy ten scenariusz powtórzy się w sporach o kredyty i pożyczki gotówkowe? Tego absolutnie nie można wykluczyć. Wydaje się wręcz, że pytanie nie powinno brzmieć, czy posiadaczom tych umów należy się sankcja kredytu darmowego, a raczej w ilu przypadkach bank w konstrukcji umowy tak bardzo rozminął się z ustawowymi wytycznymi, że może zostać za to ukarany pozbawieniem zarobku na takim produkcie.


