PLN - Polski złoty
CHF
4,81
piątek, 19 sierpnia, 2022

Kredyty w złotówkach PKO BP mają wady i można je anulować w sądzie

Posiadacze kredytów złotówkowych usilnie zastanawiają się co zrobić, żeby podołać dalszej spłacie kredytu, gdyż olbrzymia podwyżka stóp procentowych spowodowała, że WIBOR (wskaźnik służący do ustalania oprocentowania kredytów złotówkowych), poszybował do góry, a miesięczna rata kredytu urosła niemal dwukrotnie w stosunku do raty z października ubiegłego roku. Rząd oczywiście obiecuje pomoc kredytobiorcom, chociażby w postaci wakacji kredytowych, jednak nikt nie wie jak sytuacja dalej się rozwinie i czy rzeczywiście problemy kredytobiorców rozwiążą się w najbliższej przyszłości, a nie w perspektywie kilkunastu lat.

Zadłużeni w złotówkach nie czekają więc na „gwiazdkę z nieba”, lecz idą w ślady frankowiczów i efekt jest taki, że do sądów wpływa coraz więcej pozwów w których kwestionowany jest sposób ustalania oprocentowania kredytu złotówkowego lub nawet ważność całej umowy. Co jednak ciekawe, takie sprawy to nie zupełna nowość, więc choć częściowo kredytobiorcy mają już przetarte szlaki.

Bank się przeliczył i przegrał proces, który sam zainicjował.

Przy względnie niskim i stałym oprocentowaniu kredytów złotówkowych, które stosowane było do czasu wybuchu pandemii, zadłużeni w złotówkach raczej nie myśleli o pozywaniu banków, więc jeśli kredytobiorca spotykał się z bankiem w sądzie, to właśnie z inicjatyw instytucji finansowej. Tak też stało się w przypadku klientki Kancelarii Adwokackiej Adwokat Jacek Sosnowski – Adwokaci i Radcowie Prawni, która będąc w bardzo trudnej sytuacji, udała się po pomoc do prawnika, co zaowocowało wyrokiem, którego mało kto się spodziewał, ale po kolei.

Kredytobiorczyni zawarła umowę o kredyt gotówkowych z PKO BP i początkowo wszystko szło zgodnie z planem, gdyż kredyt był terminowo spłacany, jednak w momencie gdy pojawiły się zaległości, bank wypowiedział zawartą umowę kredytową i domagał się natychmiastowej spłaty pozostałego zadłużenia.

Kredytobiorczyni nie była w stanie spłacić długu, więc bank złożył do sądu pozew w którym domagał się zapłaty, aż 155 289, 48 złotych, podczas gdy saldo zadłużenia wymagalne na dzień wypowiedzenia umowy wynosiło niecałe 8 tysięcy złotych. Sytuacja od początku nie była więc prosta, brak terminowej spłaty zobowiązania uprawniał bank do wypowiedzenia zawartej umowy, i trudno się dziwić, że bank z tej możliwości skorzystał, kredytobiorczyni miała z kolei świadomość, że to co pożyczyła musi oddać, jednak niezmiernie ważne jest, że w porę zgłosiła się ze swoją sprawą do prawnika.

Prawnicy z Kancelarii Adwokackiej Adwokat Jacek Sosnowski – Adwokaci i Radcowie Prawni dokładnie przeanalizowali zawartą umowę kredytową i wówczas okazało się, że kontrakt pod wieloma względami jest wadliwy, więc bank wcale nie działał zgodnie z prawem. W przedmiotowej sprawie rozstrzygnięcie zostało wydane przez Sąd Okręgowy w Siedlcach w dniu 27 marca 2018 r., sygn. akt: I C 1139/16, roszczenia banku zostały wskazanym wyrokiem oddalone, a dodatkowo Sąd sformułował bardzo istotne tezy.

Przede wszystkim, Sąd podkreślił, iż kredytobiorczyni działała zawierając umowę jako konsument, a zawarta umowa kredytowa pełna jest niedozwolonych zapisów, które stanowią klauzule abuzywne. W ocenie Sądu, bank nie dochował swojego podstawowego obowiązku jakim jest udzielenie klientowi rzetelnych, prawdziwych i pełnych informacji na temat zaciągniętego zobowiązania, efekt działania banku był więc taki, że kredytobiorczyni nie znała całkowitej kwoty kredytu do spłaty, wysokości oprocentowania kredytu, a także nie przedstawiono jej na jakich zasadach i w jakich terminach będzie spłacać kolejne raty.

Zapisy zawartego kontraktu były tak niejasne, że Sąd zdecydował o powołaniu do sprawy biegłego sądowego, i tutaj również zaskoczenie, nawet biegły nie był w stanie ustalić tych podstawowych parametrów umowy kredytowej.

Biegły potwierdził, iż bank wpływał na oprocentowanie kredytu oraz zadłużenie kredytobiorczyni, gdyż naliczał dodatkowe koszty, Sąd uznał więc, że umowa zawierała niedozwolone postanowienia umowne, zatem do wypowiedzenia umowy kredytowej nie doszło i bank nie ma podstaw do dochodzenia zapłaty całej należności.

Umowa o kredyt z odroczonym terminem płatności unieważniona przez sąd.

Sąd Okręgowy w Siedlcach jest jednym z pierwszych, który negatywnie ocenił zapisy umowy kredytowej wyrażonej w złotówkach, i to w dodatku umowy zawartej przez PKO BP, okazuje się więc, że ten jeden z największych banków w Polsce, ma zdecydowanie więcej na sumieniu w przypadku kredytów wrażonych w rodzimej walucie, niż można by się spodziewać.

W 1995 roku PKO BP oferował swoim klientom kredyt na cele mieszkaniowe z odroczoną spłatą części należności, tzw. kredyt „Alicja”, który przedstawiany był jako zobowiązanie atrakcyjne, wygodne i stabilne, czyli kredyt marzenie.

Przewaga tego kredytu nad innymi zobowiązaniami polegała na tym, że bez względu na poziom inflacji, comiesięczna rata kredytu nie była wysoka, gdyż wyliczana była na poziomie minimalnym, problem polegał jednak na tym, że tak niewielka rata pokrywała tylko część odsetek za dany miesiąc, o spłacie kapitału już nie mówiąc.

Kredytobiorców bank oczywiście nie informował, że taki sposób spłacania kredytu nie gwarantuje spłaty zobowiązania, a ponadto, umowa kredytowa nie zawierała zapisów na temat czasu spłaty kredytu, nie można się więc dziwić, że te umowy kredytowe okazały się istną katastrofą dla kredytobiorców.

Do mecenasa Radosława Górskiego z Kancelarii Prawnej Radosław Górski i Wspólnicy spółka komandytowa, zgłosili się kredytobiorcy posiadający zobowiązanie z tytułu kredytu „Alicja”, a ich sytuacja przedstawiała się następująco: kwota kredytu nie przekraczała 30 000 złotych; do końca 2019 r. kredytobiorcy wpłacili do banku kwotę w wysokości około 70 000 złotych, a mimo tego, ich zadłużenie w 2019 r., nadal wynosiło około 70 000 złotych. Kilkanaście lat spłacania kredytu nic więc nie dało, a zadłużenie zamiast zmaleć, znacznie wzrosło.

Udanie się w takiej sytuacji po pomoc do prawnika okazało się najlepszym rozwiązaniem dla kredytobiorców, gdyż finalnie pozwali bank o unieważnienie zawartego kontraktu i proces ten wygrali.

Sąd w Warszawie uznał, że umowa kredytu „Alicja” jest nieważna, zatem strony takiego kontraktu muszą sobie wzajemnie zwrócić to co od siebie otrzymały, kredytobiorcy z dłużnika stali się więc wierzycielem. Kredytobiorcy spłacili bowiem w całości otrzymany z banku kredyt, a nawet wpłacili do banku znacznie wyższą kwotę, zatem unieważnienie powoduje, że bank musi oddać klientom różnicę pomiędzy tym co wpłacili, a tym co z banku otrzymali.

Sąd nie miał wątpliwości, zgodnie z argumentacją przedstawioną przez mecenasa Górskiego, że obrany sposób spłaty kredytu, a więc przeznaczanie w pierwszej kolejności wpłacanych kwot na spłatę odsetek, które de facto i tak nie były pokrywane w całości, doprowadziło do tego, że pomimo spłaty kredytu zgodnie z harmonogramem, zadłużenie kredytobiorców nie spadało, lecz rosło, zatem taki kredyt tak naprawdę nigdy nie zostałby spłacony. Zdaniem Sądu taka umowa nie mogła dalej obowiązywać, unieważnienie kontraktu stanowiło więc jedyne słuszne rozwiązanie.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl składa się z ekspertów od spraw frankowych, prawników, dziennikarzy. Aktywnie śledzimy rozwój problematyki frankowej już od 2014 r, obserwujemy rozwój orzecznictwa oraz podmiotów oferujących pomoc prawną dla frankowiczów. Nasze artykuły regularnie publikowaliśmy w mediach oraz portalach internetowych. W 2020 r. postanowiliśmy stworzyć portal dzięki któremu każdy posiadacz kredytu frankowego znajdzie w jednym miejscu wszystkie niezbędne informacje. Tak powstał FrankNews.pl Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze