PLN - Polski złoty
CHF
4,47
czwartek, 13 czerwca, 2024

Ugody mBank: Całkowite Umorzenie Kredytów Frankowych – Sprawdź Szczegóły!

Od miesięcy piszemy na łamach naszego portalu, że banki będą coraz bardziej zdesperowane w swoich próbach nakłonienia frankowiczów do dobrowolnych ugód. Przykłady kolejnych podejść banków do propozycji ugodowych wprost zalewają fora internetowe i grupy zrzeszające frankowiczów. Kredytobiorcy dzielą się między sobą kuriozalnymi ofertami, a niektórzy, zwłaszcza ci, którym bank proponuje umorzenie reszty długu, na poważnie rozważają przyjęcie tych warunków, by raz na zawsze wyplątać się z toksycznej relacji z kredytodawcą. Czy podpisywanie ugody „na odczepnego”, tylko po to, by wyzerować saldo zadłużenia, to dobry pomysł? A może w ten sposób kredytobiorca jak gdyby nigdy nic „wyrzuca do kosza” kilkadziesiąt, czasem i kilkaset tysięcy złotych?

  • Rośnie liczba frankowiczów, którzy, pokornie spłacając swoje kredyty, zdążyli sporo nadpłacić ponad pożyczony kapitał. Do takich osób banki wysyłają propozycje „nie do odrzucenia”
  • Banki oferują frankowiczom, którzy spłacili kapitał z nawiązką, umorzenie reszty długu w zamian za zrzeczenie się roszczeń dot. klauzul abuzywnych. Propozycje te tylko na pozór wydają się atrakcyjne
  • Bankiem, który słynie z rozsyłania klientom podobnych ofert, jest mBank S.A. W sieci krążą dziesiątki przykładowych propozycji ugody pochodzących właśnie od tego kredytodawcy. Desperacja banku jest zrozumiała: w sprawach o franki przegrywa wszystko, co się da.

„Łaskawe” banki chcą umarzać kredytobiorcom frankowym resztę długu. Mają w tym swój interes

Jeszcze niedawno banki twardo obstawały, że ich umowy frankowe są ważne, ale za radą szefa KNF były gotowe przekonwertować je swoim klientom na standardowe kredyty w złotówce, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Ostatnie wyroki TSUE były dla bankowców jak zimny prysznic i skłoniły ich do bardziej odważnych działań w procesie promowania ugód. Obecnie banki już nie tylko chcą zamieniać frankowiczów w „szczęśliwych” złotówkowiczów. Chcą wręcz umarzać im pozostały dług, oczywiście pod warunkiem, że klient, którego dotyczy oferta, znacząco nadpłacił już pożyczony kapitał.

Codziennie przeglądamy fora i grupy dyskusyjne zrzeszające frankowiczów, natykając się na ujawniane przez nich kolejne „genialne” propozycje banków. Wśród kredytodawców chcących uszczęśliwić klientów ugodą bryluje mBank S.A., czyli jeden z najbardziej zdesperowanych podmiotów, posiadających bogatą kolekcję wciąż aktywnych hipotek frankowych. I jeszcze bogatszą tych spłaconych. By przekonać się o poziomie desperacji mBanku, wystarczy przeanalizować dane pochodzące z ostatniego raportu kwartalnego tej instytucji.

Nowych spraw przeciwko mBankowi może i ubywa, ale liczy się to… kto zaczyna składać powództwa

Jak podaje mBank, na koniec I kwartału 2024 roku toczyły się przeciwko niemu sprawy sądowe dotyczące 21 772 umów kredytów w CHF. Z tego 18 proc., czyli 3 916 umów objętych sporem, to kredyty w całości spłacone. Bank wie doskonale, że kredytobiorców kwestionujących spłacone umowy będzie przybywać. Wie też, że prawdopodobieństwo przegrania przez bank sprawy o zapłatę wynosi ok. 98-99 proc. Dlatego dotwarza kolejne rezerwy na franki – te wynoszą już w mBanku 116 proc. wartości aktywnych hipotek w CHF.

Jedynym ratunkiem dla mBanku przed niekorzystnymi i bardzo kosztownymi wyrokami sądów jest zawieranie z kredytobiorcami dobrowolnych ugód. Podmiot zdecydował, że przystąpi do programu ugodowego pod koniec września 2022 roku. Do tej pory zaproponował ugodę wszystkim aktywnym frankowiczom, co zaowocowało podpisaniem 15 168 porozumień. Kredytobiorcy są coraz mniej skłonni do przyjmowania tych ofert – w I kwartale br. zawarli z mBankiem tylko 1847 ugód. Kwartał wcześniej było to 3378 ugód, a dwa kwartały wcześniej 2787 ugód.

Bank cieszy się, bo liczba pozwów sądowych nieznacznie zmalała (2335 umów objętych pozwem w IV kw. 2023 r. vs. 1889 w I kw. 2024 r.) Jest to jednak pyrrusowe zwycięstwo, bo wyraźnie rośnie procent ex-frankowiczów gotowych kwestionować spłacone umowy. W I kwartale 2024 roku aż 23 proc. umów objętych sporem, tj. 437, dotyczyło wykonanych kontraktów. Kwartał wcześniej było to tylko 16 proc., a dwa kwartały wcześniej 13 proc.

mBank boi się o przyszłość spłacanych kredytów frankowych. Chce wyprzedzić atak i oferuje umorzenie reszty długu

mBanku nie ratuje więc już to, że klient „spokojnie” spłaca swój kredyt w terminie. W każdej chwili może bowiem wystąpić z pozwem o zapłatę. Wielu frankowiczów woli sądzić się po wykonaniu umowy, by nie dochodzić już jej nieważności, tylko rościć właśnie o zwrot pieniędzy. Wychodzą z założenia, że lepiej wpierw spłacić kredyt, wykreślić hipotekę, a potem już bez stresu i pośpiechu walczyć o odzyskanie świadczenia nienależnego. Wraz z pokaźnymi odsetkami za opóźnienie, aktualnie wynoszącymi 11,25 proc. rocznie.

Dla lepszego zobrazowania sytuacji posłużmy się przykładem roszczenia o zapłatę kwoty 390 tys. zł i postępowania sądowego trwającego 3 lata: odsetki za opóźnienie w takim przypadku mogą wynieść niemal 132 tys. zł! A bank nic nie może z tym zrobić – wszak TSUE w wyroku z grudnia uznał, że zarzut zatrzymania podnoszony przez przedsiębiorcę wobec konsumenta w sprawie o nieważną umowę kredytową nie może pociągać za sobą negatywnych konsekwencji finansowych dla tego drugiego. Odsetki są więc należne od momentu zawiadomienia banku o roszczeniu (jako datę początkową przyjmuje się dzień po złożeniu reklamacji, przedsądowego wezwania do zapłaty, ewentualnie doręczeniu pozwu).

Co więc robi bank? Nie czeka, aż klient spłaci zobowiązanie do końca. „Odławia” frankowiczów, którzy nadpłacili kapitał, powiedzmy, że nadpłata ta wynosi co najmniej kilkanaście tysięcy, a następnie kieruje do nich „propozycję nie do odrzucenia”: oferuje, że umorzy resztę długu w zamian za zrzeczenie się roszczeń (wynikających z klauzul abuzywnych) i podpisanie ugody.

Modelowy przykład takiej sytuacji pojawił się ostatnio na jednej z grup zrzeszających poszkodowanych w procederze frankowym klientów mBanku.

Przykład ugody mBanku której NIE warto podpisywać. Mimo pozornych korzyści

Anonimowy członek grupy nakreśla swoją sytuację i załącza skan świeżej propozycji ugodowej, z maja 2024 roku. Frankowicz zaciągnął swój kredyt w 2008 roku – pożyczył od banku kwotę 88 tys. CHF. Na dzień publikacji postu (co miało miejsce kilka dni temu) saldo pozostałe klientowi do spłaty to ok. 195 tys. zł.

Od grudnia kredytobiorca otrzymał aż 5 propozycji ugody, a każda kolejna była zdecydowanie korzystniejsza od poprzedniej. Piąta propozycja zakłada całkowite umorzenie reszty długu. Kredytobiorca przyznaje, że nadpłata kredytu, której dotąd dokonał, jest niewielka – wynosi 10-15 tys. zł. Jest zatem gotów zawrzeć z bankiem porozumienie i zamknąć temat wadliwej umowy. Czy to dobry pomysł?

Oczywiście nie wiemy, jaka jest indywidualna sytuacja kredytobiorcy. Jeśli jednak jedynym powodem, dla którego rozważa ugodę, jest chęć zamknięcia relacji z bankiem, to dużo lepszym pomysłem byłoby… wystąpienie z pozwem sądowym o nieważność umowy i zapłatę, i jednoczesne zawnioskowanie o zabezpieczenie roszczenia, czyli wstrzymanie wykonywania spornej umowy na czas procesu. No dobrze, ale czy warto sądzić się o kwotę rzędu 10-15 tys. zł?

Tu kluczem są odsetki ustawowe za zwłokę, które powinny być liczone od pełnej kwoty spełnionego dotychczas świadczenia nienależnego, czyli od sumy tego, co klient wpłacił do banku w ramach wykonywanej umowy. Jeżeli proces potrwa 2-3 lata, na samych odsetkach uzbiera się całkiem spora kwota. Kwota, której z pewnością nikt świadomie nie wyrzuciłby do kosza ani nie zignorował, gdyby leżała na ulicy. A ona tam niemalże leży. Wystarczy podjąć stosowne działania i nie dać się pozornie kuszącej propozycji banku, na której korzysta tylko on sam – bo dług, który dobrotliwie chce umorzyć klientowi, jest sztucznie wykreowany w oparciu o abuzywne klauzule przeliczeniowe.

Tak mBank przegrywa w sądach. Już wiadomo, czemu oferuje 5 ugód w mniej niż pół roku

Aby zrozumieć, ile jest do odzyskania od mBanku w przypadku nieważnej umowy kredytowej, wystarczy przejrzeć te wyroki, dobitnie świadczące o pożytku z pozwu. I wyjaśniające, dlaczego mBank jest gotów wysłać 5 różnych propozycji ugody w niespełna pół roku, by tylko zapobiec kolejnemu powództwu.

Trwający 51 miesięcy spór sądowy opłacił się. Frankowicze wygrali z mBankiem i odzyskali 1 mln 230 tys. zł!

Dla takich korzyści idzie się na sądową wojnę z bankiem: kredytobiorcy z poniższego przykładu zdecydowali się pozwać mBank w związku z zawartą w 2005 roku umową Multiplan, waloryzowaną kursem franka. Wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi zapadł w niniejszej sprawie dnia 8 lipca 2022 roku (sygnatura XII C 1036/20) i unieważnił umowę kwestionowaną przez powodów. Sąd zasądził od banku na rzecz kredytobiorców zwrot kwoty 550 829,74 zł w związku ze spełnionym świadczeniem nienależnym.

Jak łatwo się domyślić, mBank nie mógł przejść nad takim wyrokiem do porządku dziennego, złożył więc apelację. Tę przegrał z kretesem: dnia 14 lutego 2023 roku Sąd Apelacyjny w Łodzi (I ACa 2050/22) w całości oddalił odwołanie mBanku, tym samym wyrok jest już prawomocny. Zysk kredytobiorców z wyroku to 1 mln 230 tys. zł. Całe postępowanie trwało 51 miesięcy.

Pełnomocnikami kredytobiorców byli adw. Paweł Borowski i r. pr. Magdalena Wiśniewska.

Spektakularna prawomocna klęska mBanku w sądzie w Warszawie. Frankowicze odzyskują ponad 256 tys. zł i 87 tys. CHF!

mBankowi nie dopisało szczęście również w sprawie warszawskiej, zarejestrowanej pod sygnaturą XXVIII C 3952/21 i prowadzonej w późniejszej apelacji pod symbolem I ACa 158/23. Niniejsza sprawa także dotyczyła umowy Multiplan, tym razem zawartej przez strony w 2008 roku.

Dnia 11 sierpnia 2022 roku Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że umowa kwestionowana przez kredytobiorców, klientów mBanku (wcześniej BRE Banku S.A.), jest nieważna. Bank został zobowiązany do zwrotu na rzecz powodów kwot 256 420,53 zł i 87 407,24 CHF wraz z odsetkami za opóźnienie. Bank odwołał się, ale bez pozytywnych efektów: Sąd Apelacyjny dnia 19 kwietnia 2024 roku oddalił apelację, tym samym wyrok jest już prawomocny. Całe postępowanie trwało 35 miesięcy, co jak na warunki panujące w warszawskich sądach jest wynikiem wręcz fenomenalnym.

Kredytobiorców reprezentowali adw. Jacek Sosnowski oraz r.pr. Paweł Szymański.

PODSUMOWANIE:

  • Ugoda z bankiem umarzająca resztę zadłużenia, wynoszącego kilkaset tysięcy złotych, jest tylko z pozoru korzystna dla kredytobiorcy. Bank proponuje ją tylko dlatego, że jest przyparty do ściany
  • Każdy bank umoczony we franki wie doskonale, że gdy jego umowa trafi do sądu, to z 99 proc. prawdopodobieństwem zostanie uznana za abuzywną. Dlatego woli ratować choćby szczątkowy zarobek na kredycie, by uniknąć kosztownej kompromitacji w sądzie
  • Otrzymałeś od banku propozycję ugody, która wydaje Ci się korzystna? Nie podejmuj decyzji pochopnie – wpierw skonsultuj następstwa ugody, a także potencjalne korzyści z pozwu z dobrym adwokatem lub radcą prawnym. Zwykle to nic nie kosztuje, a pomoże Ci zrozumieć, co tracisz, przystając na ofertę banku.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl składa się z ekspertów od spraw frankowych, prawników, dziennikarzy. Aktywnie śledzimy rozwój problematyki frankowej już od 2014 r, obserwujemy rozwój orzecznictwa oraz podmiotów oferujących pomoc prawną dla frankowiczów. Nasze artykuły regularnie publikowaliśmy w mediach oraz portalach internetowych. W 2020 r. postanowiliśmy stworzyć portal dzięki któremu każdy posiadacz kredytu frankowego znajdzie w jednym miejscu wszystkie niezbędne informacje. Tak powstał FrankNews.pl Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze