PLN - Polski złoty
CHF
4,47
czwartek, 13 czerwca, 2024

Frankowicze, Uważajcie! Oto Jak Rozpoznać Fałszywych EKSPERTÓW Od Kredytów We Frankach

Wiele razy pisaliśmy w naszych tekstach, że najlepsze kancelarie adwokackie wyspecjalizowane w sprawach kredytów frankowych mają niemal 100 proc. skuteczność, tj. wygrywają PRAWIE wszystkie procesy przeciwko bankom. Czy zatem jeśli kancelaria chwali się, że wygrała dotąd 100 procent postępowań, należy poczytywać to jako dobry znak? Niekoniecznie, bo za takim hasłem promocyjnym nie zawsze stoi to, czego szuka frankowicz chcący pozwać swój bank, czyli profesjonalizm i wysokie kompetencje. Kredytobiorca powinien stosować zasadę ograniczonego zaufania, która doskonale sprawdza się przy poszukiwaniu pełnomocnika prawnego. Wyjaśniamy dziś, jak odróżnić kancelarię, „farbującą się” na ekspercką, od tej, która rzeczywiście jest w stanie zdziałać cuda nawet w naprawdę trudnym sporze sądowym.

  • Dla kredytobiorców ważne jest, aby ich pełnomocnik prawny miał dużą skuteczność w sporach z bankami. I dobrze. Ale nie powinni zapominać o tym, że równie istotne jest to, ile zamkniętych spraw frankowych ma na swoim koncie dana kancelaria
  • Nieuczciwe podmioty, najczęściej funkcjonujące jako spółki kapitałowe, bezwzględnie wykorzystują niewiedzę klientów i podają im jedynie te informacje, które chcą wyeksponować. W artykule ujawniamy, co ukrywają przed frankowiczami
  • Brak regulacji prawnych powoduje, że rynek kancelarii frankowych jest bardzo nietransparentny, a funkcjonujące na nim podmioty nierzadko są prowadzone przez ludzi, którzy jeszcze niedawno sami stali po „ciemnej stronie mocy”. Jak sprawdzić, z kim mamy do czynienia w danym przypadku?

Spółki z o.o. podbijają rynek pomocy frankowiczom. Szczycą się 100-procentową skutecznością – czy słusznie?

Jak sprawdzić, czy dany prawnik jest odpowiednią osobą do poprowadzenia sprawy frankowej? Jeśli zadamy takie pytanie przeciętnemu kredytobiorcy mającemu dług w CHF, to dowiemy się, że ważna jest skuteczność prawnika, bardzo często również w odpowiedzi pojawi się kwestia ceny usług. Krótko mówiąc, ma być tanio, pewnie i dobrze. Z potrzeb i oczekiwań klientów doskonale zdają sobie sprawę podmioty, które w ostatnich latach pewnie wkroczyły na rynek usług prawnych. I które wcale nie są kancelariami adwokackimi czy radcowskimi.

Chodzi o tzw. kancelarie odszkodowawcze – to spółki kapitałowe (głównie z ograniczoną odpowiedzialnością, ale zdarzają się też spółki akcyjne), które działają na zasadzie pośrednictwa.

Same są olbrzymimi korporacjami zatrudniającymi setki handlowców rozsianych po całej Polsce i mających za zadanie zbierać klientów z rynku. Podmioty te bardzo często mają popodpisywane kontrakty reklamowe ze znanymi osobami, celebrytami, aktorami czy sportowcami, po to, by uwiarygodnić swój wizerunek. Co ważne, na ogół nie są prowadzone przez prawników, tylko przez sprytnych biznesmenów, ekspertów od marketingu, bankowości czy ekonomii, którym przyświeca tylko jeden cel: maksymalizacja zysku.

Jak działa spółka z o.o. „prowadząca” sprawy frankowiczów?

Opisywane podmioty korzystają z usług zewnętrznych kancelarii, które są już prowadzone przez adwokatów i radców, ale zwykle tych niemających odpowiedniej siły przebicia (a na ogół też wiedzy i doświadczenia), by zaistnieć na rynku usług prawnych. Schemat jest banalnie prosty:

  1. Świetnie rozreklamowana kancelaria odszkodowawcza, nazwijmy ją „Wolność od kredytu”, ogłasza się w prasie, mediach, Internecie, jako wyspecjalizowana w pomocy frankowiczom. Atutem jest niska opłata wstępna (pozew zostanie napisany za kilkaset złotych, a nie za 9-10 tys. zł, jak we wiodących kancelariach na rynku), profesjonalna oprawa marketingowa i szeroki dostęp do materiałów edukacyjnych przygotowanych przez podmiot
  2. „Wolność od kredytu” współpracuje z handlowcami, często prowadzącymi własne jednoosobowe działalności gospodarcze, dla których taka współpraca może być głównym lub dodatkowym źródłem dochodu. Budują oni swoją własną „markę” jako lokalni eksperci od kredytów frankowych i „odławiają” klientów głównie przez media społecznościowe
  3. Do „Wolności od kredytu” trafiają kolejni klienci – część bezpośrednio, dzięki rozbudowanej reklamie (grupom na fb, materiałom na YouTube itd.), część dzięki pracy handlowców „w terenie”. Dochodzi do podpisania umowy – wówczas „Wolność od kredytu” przekazuje klienta wybranej przez siebie kancelarii prawnej. Klient nie ma wpływu na ten wybór – bardzo często okazuje się, że prawnik, do którego trafia jego przypadek, dopiero zbiera swoje pierwsze doświadczenia zawodowe lub jest w nadmiarze obciążony sprawami. W obu przypadkach ma to negatywny wpływ na jakość jego pracy
  4. Jeśli prawnik wygra sprawę, to „Wolność od kredytu” wyciągnie do klienta rękę po honorarium, tzw. premię za sukces. Jest ona znacznie wyższa niż w dobrej kancelarii adwokackiej, bo przecież musi uwzględnić pracę nie jednego, a często trzech podmiotów (spółki z o.o., którą jest „Wolność od kredytu”, handlowca, który złapał klienta, a także prawnika, który poprowadził sprawę). Na końcu okazuje się, że klient, któremu sąd przyznał zwrot świadczenia nienależnego w wysokości np. 400 tys. zł, musi oddać 120 tys. zł spółce, z którą podpisał umowę. Jeśli uzna tę kwotę za zbyt wygórowaną, to nie będzie miał wielkiego pola do negocjacji, bo warunkiem zawarcia umowy w takich firmach jest zwykle powierzenie im rozliczeń z bankiem. Zanim klient zobaczy swoje pieniądze, te przejdą przez konto kancelarii, która pobierze z nich już swoje wynagrodzenie.

Czy to, co powyżej opisaliśmy, brzmi dobrze lub uczciwie? Oczywiście nie. Ale sprawnie utkana otoczka marketingowa sprawia, że klient, czytając ofertę takiej firmy, widzi tylko jej pozytywy. To, że „próg wejścia” w pozew jest bardzo niski, bo wynosi tylko kilkaset złotych. To, że „opiekun klienta” dwoi się i troi, by przychylić mu nieba. Frankowicz czuje się niemalże jak na kozetce u psychologa, nie wie jeszcze, że to, czemu jest poddawany, to wyrafinowane sztuczki socjotechniczne. Zda sobie z tego sprawę dopiero po tym, gdy firma wystawi mu sowity rachunek.

Demaskujemy triki pseudokancelarii, służące zdobywaniu zaufania frankowiczów

Firmy takie jak „Wolność od kredytu” lubią oczywiście posługiwać się danymi i różnymi liczbami, by uwiarygodnić swoją działalność. Analizując ich materiały, możemy dowiedzieć się np., że:

  • mają 100 procent skuteczności w walce z bankami
  • prowadzą aktualnie np. 5 000 spraw o kredyty frankowe
  • zdążyły unieważnić (tu pada jakaś duża liczba) umów kredytowych
  • działają na rynku od 8, 9 czy 10 lat.

Cały szkopuł tkwi w tym, że klient nie za bardzo ma jak te dane zweryfikować. Firma na swojej stronie wprost zalewa go informacjami, materiałami edukacyjnymi i aktualnościami, ale publikowane przez nią wyroki stanowią w tym tyglu lichy promil. Cóż, może po prostu kancelaria odszkodowawcza nie chce zanudzać klienta kolejnymi, bliźniaczo podobnymi do siebie wyrokami? Nic bardziej mylnego. Nic przecież nie stoi na przeszkodzie, by poświęciła jedną podstronę na zebranie i skatalogowanie wszystkich swoich dotychczasowych wyroków. Nie robi tego, bo statystyka nie będzie szczególnie imponująca.

Stuprocentowa skuteczność jest znakomitym chwytem reklamowym, który daje kredytobiorcy złudne poczucie bezpieczeństwa. Zupełnie niesłusznie. Bo zastanówmy się, ile warta jest 100-procentowa skuteczność podmiotu, który ma na koncie 10 zakończonych spraw przeciwko wzorcom umownym mBanku i Millennium Banku (czyli tym uchodzącym za najbardziej abuzywne), w zestawieniu z 99-procentową skutecznością kancelarii adwokackiej, która ma w portfolio 900 zakończonych spraw, w tym również takich, w których spór dotyczył wyjątkowo trudnych umów Fortis Banku czy Deutsche Banku?

Dlaczego dobrzy prawnicy przegrywają czasem sprawy o kredyty frankowe?

Nawet najlepszy i najbardziej doświadczony adwokat może mieć na koncie sądowe porażki w sprawach przeciwko bankom, bo:

  • nigdy nie wie, do którego sędziego trafi jego sprawa (a w samym SO w Warszawie orzeka przynajmniej dwóch takich, którzy nie przyjmują do wiadomości dotychczasowych wyroków TSUE)
  • nie boi się wyzwań i, prócz oczywistych spraw, bierze też te trudne, w których nie może powołać się na orzecznictwo europejskie i prawa konsumenta. Jeżeli klient banku zaciągnął kredyt jako przedsiębiorca, to jego sytuacja w sądzie będzie znacznie trudniejsza, a wygrana nie jest już tak pewna, jak w przypadku konsumenta.

Sprytną sztuczką marketingową jest podkreślenie przez spółkę z o.o., ile spraw ma aktualnie „na biegu”. Dla frankowicza nie powinno to mieć żadnego znaczenia. Co z tego, że spółka prowadzi aktualnie 5 000 spraw sądowych, skoro wyroki otrzymała jedynie w kilkudziesięciu? Przecież najlepsi adwokaci frankowi w Polsce, prowadzący indywidualne działalności, a nie gigantyczne korporacje odszkodowawcze, mają w portfolio ponad 1 500 orzeczeń korzystnych dla frankowiczów, z czego przynajmniej kilkaset to decyzje prawomocne.

Kolejna kwestia to rok założenia kancelarii. Spółka z o.o. może być obecna na rynku od np. 8 lat, co wzbudza zaufanie kredytobiorcy. Pytanie tylko, od kiedy dokładnie zajmuje się kredytami we franku? Może wcześniej prowadziła inną działalność, niepowiązaną z usługami prawnymi, lub wręcz sama jest spółką-córką dla podmiotu, który zarabiał w przeszłości na sprzedawaniu kredytów we franku?

Sprzedawałeś w przeszłości kredyty frankowe? Nie nie szkodzi, dziś możesz być ekspertem od ich unieważniania

Szczytem bezczelności jest to, że niektórzy „specjaliści”, dziś stojący na czele kancelarii odszkodowawczych i mianujący samych siebie ekspertami od unieważniania kredytów we franku, mają na swoim koncie wiele niechlubnych decyzji biznesowych. W niektórych przypadkach tacy biznesmeni sami swego czasu byli na celowniku instytucji państwowych sprawujących funkcję kontrolną, w tym m.in. Komisji Nadzoru Finansowego. Dziś pozują na plakatach reklamowych, posyłając frankowiczom iście hollywoodzki uśmiech i zachęcają ich do pozwania banku.

Niestety, póki co nie ma żadnej metody na systemowe odsianie takich podmiotów od kancelarii prowadzonych przez adwokatów i radców prawnych. Brak regulacji w obszarze rynku usług prawnych prowadzi do absurdów, w które czasem nawet trudno uwierzyć. Np. ktoś, kto nigdy nie studiował prawa, a już z całą pewnością go nie ukończył i nie zdobył licencji, może dziś kreować się na eksperta od unieważniania kredytów frankowych, prowadzić programy edukacyjne dla kredytobiorców, siedząc przy stole wraz z prawnikami.

Wg prawa wszystko jest w porządku. W końcu firma, którą prowadzi taki człowiek, nazywa się „Wolność od kredytu”, a nie „kancelaria adwokacka” – a skoro tak, to nie ma mowy o nadużyciu. Nieważne jest przy tym, że sposób działania takiego podmiotu wprowadza potencjalnych klientów w błąd i większość z nich jest przekonana, że podpisuje umowę z kancelarią zarządzaną przez prawników, a nie przez ludzi, którzy zapewne sami chętnie sprzedawaliby abuzywne produkty bankowe, gdyby tylko to bardziej im się opłacało.

Jak oddzielić ziarno od plew, czyli dobre kancelarie od spółek z o.o.?

Jak sprawdzić, z kim mamy do czynienia – prawnikiem czy uzurpatorem – gdy przeglądamy ofertę danego podmiotu? Oto kilka pomocnych trików:

  • Sprawdzenie danych podmiotu, który prowadzi daną stronę. Zwykle wystarczy wejść na oficjalną stronę www firmy, zjechać na sam dół, gdzie bardzo często umieszczone są szukane przez nas informacje. Jeśli ich tam nie ma, to kolejno poszukajmy ich w zakładce „O nas” i „Kontakt”. Dalej brak potrzebnych nam danych? Wówczas stawiamy na pewniak, czyli na… „Politykę prywatności”, gdzie powinna znaleźć się informacja, kto jest administratorem naszych danych. Czyżby była to spółka z o.o.? Jeśli tak, to czas uciekać od tej oferty jak najdalej
  • Sprawdzenie danych osób, które kierują spółką. Tu bardzo przydatny okaże się NIP, REGON lub nr KRS, po których wpisaniu w Google zwykle trafimy na jedną z wyszukiwarek działalności gospodarczych, jak np. rejestr.io. Nierzadko trafiając na taką stronę możemy znaleźć sieć wzajemnych powiązań wśród osób zasiadających w zarządzie czy pomiędzy poszczególnymi spółkami. Zgadza się, w ramach jednej „marki” może powstać cała sieć spółek, wśród których każda zajmuje się czymś innym – jedna np. specjalizuje się w kredytach we franku, inna w odzyskiwaniu odszkodowań etc.
  • Wpisanie w wyszukiwarkę Google nazwisk „twarzy” danej kancelarii. Cel? Sprawdzenie, czy dany „specjalista” sam nie jest przypadkiem niesolidnym dłużnikiem lub nie był w przeszłości karany za nadużycia przeciwko konsumentom. Czasem trafi nam się prawdziwy zapominalski gagatek ze świetnie uzupełnionym profilem na Linkedin lub Goldenline, z którego to dowiemy się, że obiekt naszego zainteresowania sam jakiś czas temu pracował jako handlowiec w sektorze bankowym lub aktywnie wciskał klientom pożyczki typu „chwilówki”. 

Jeżeli zaś oferta, którą przeglądamy, została stworzona przez rzetelną kancelarię adwokacką czy radcowską, to bez trudu dowiemy się z niej:

  • kto prowadzi dany podmiot (imię i nazwisko plus informacja, czy jest to radca prawny czy adwokat)
  • kto wchodzi w skład zespołu eksperckiego (bardzo często na stronie podane są precyzyjne informacje, jaką uczelnię ukończył dany prawnik, od kiedy działa w zawodzie, a także jaka jest jego specjalizacja)
  • ile konkretnie spraw prowadzonych przez ten podmiot zakończyło się dotąd wyrokiem sądu (I i II instancji) – informacja ta często jest podana z podziałem na konkretne banki
  • jak długo podmiot działa na polu kwestionowania kredytów we franku (a nie jak długo jest na rynku).

Co ważne, taka kancelaria pod jednym szyldem prowadzi sprawy o kredyty w walucie obcej (indeksowane i denominowane do franka, ale też do euro, jena czy dolara), procesy dotyczące kredytów konsumenckich, spory występujące na tle stawki WIBOR czy te związane z nieautoryzowanymi transakcjami płatniczymi. Nie tworzy w tym celu kilku podmiotów, nigdy też nie przybiera formy spółki z o.o. czy S.A. Nie wolno jej – w działalności adwokata czy radcy prawnego bardzo ważne jest ponoszenie odpowiedzialności za swoje zawodowe działania, a uciekanie w formy prawne takie jak sp. z o.o. jest w takim przypadku niedozwolone. Wniosek? Jeśli firma, której ofertę rozważamy, działa jako sp. z o.o. lub S.A., to na pewno nie jest kancelarią adwokacką/radcowską. Bez względu na to, jak bardzo stara się za nią uchodzić.

PODSUMOWANIE

  • Tanio na początku i drogo na końcu – tak można określić model funkcjonowania kancelarii odszkodowawczych proponujących frankowiczom swoje usługi. Ale mają one znacznie więcej grzeszków na sumieniu, takich jak np. przecenianie swoich dotychczasowych sukcesów
  • Bezpieczniej dla frankowicza będzie, jeśli zatrudni pełnomocnika prawnego, który przy kilkuset zakończonych sprawach przeciwko bankom ma 98-99 proc. skuteczności, a nie takiego, który uzyskał do tej pory 10 orzeczeń, w tym wszystkie korzystne dla klienta
  • Czujność kredytobiorcy powinien wzbudzić nadmiernie nadmuchany marketing kancelarii – adwokaci i radcowie prawni mają zakaz stosowania agresywnej, nachalnej reklamy i z całą pewnością nie płacą celebrytom za polecanie swoich usług
  • Jeżeli kancelaria proponuje, że będzie pośredniczyć w rozliczeniach klienta z bankiem, używając do tego swojego rachunku bankowego, lub oczekuje, że w razie wygranej otrzyma 25 proc. premii za sukces (lub nawet więcej), należy uciekać. Najlepiej do dobrej, wyspecjalizowanej kancelarii adwokackiej/radcowskiej, która nie stosuje takich sztuczek.

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl składa się z ekspertów od spraw frankowych, prawników, dziennikarzy. Aktywnie śledzimy rozwój problematyki frankowej już od 2014 r, obserwujemy rozwój orzecznictwa oraz podmiotów oferujących pomoc prawną dla frankowiczów. Nasze artykuły regularnie publikowaliśmy w mediach oraz portalach internetowych. W 2020 r. postanowiliśmy stworzyć portal dzięki któremu każdy posiadacz kredytu frankowego znajdzie w jednym miejscu wszystkie niezbędne informacje. Tak powstał FrankNews.pl Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze