PLN - Polish Zloty
CHF
4,24
poniedziałek, 26 lipca, 2021

Kredyty frankowe wynagrodzenie kancelarii – Czy premia za sukces zawsze liczona tak samo?

Jednym z podstawowych kosztów, którego frankowicze najbardziej się boją, gdy już zdecydują się skierować sprawę przeciwko bankowi do sądu, jest wynagrodzenie prawnika, który będzie w sądzie kredytobiorcę reprezentować, gdyż, jak wiadomo, samodzielne prowadzenie postępowania jest zbyt ryzykowne.

Niestety nadal wielu posiadaczy kredytów frankowych poszukując pełnomocnika kieruje się przede wszystkim wysokością jego honorarium, w myśl zasady, że im taniej tym lepiej, w praktyce nie jest to jednak wcale równoznaczne z obsługą na najwyższym poziomie. Innym sposobem zaoszczędzenia na wynagrodzeniu kancelarii jest uzależnienie jego wysokości od uzyskania korzystnego wyroku. Dla kredytobiorcy takie rozwiązanie wydaje się bardzo atrakcyjne, gdyż na początku postępowania nie musi ponosić dużych kosztów związanych z wynagrodzeniem prawnika, a ponadto, wynagrodzenie to będzie płatne dopiero wówczas, gdy sprawa będzie wygrana, a więc gdy zakończy się tak jak kredytobiorca sobie życzył. Niektórzy kredytobiorcy uważają również, że ten sposób wynagrodzenia jest bardziej motywujący dla prawnika, by solidniej przyłożył się do prowadzenia sprawy, gdyż w przypadku przegranej nic nie zarobi, prawda jest jednak taka, że wynagrodzenie stanowiące premię za sukces to dla posiadacza kredytu frankowego spore ryzyko, gdyż nie każda kancelaria liczy je w ten sam sposób.

Sposoby obliczenia premii za sukces

W pierwszej kolejności zaznaczyć należy, iż istnieje wiele sposobów obliczania premii za sukces w sprawie frankowej, dlatego trudno jest na tym polu porównywać oferty różnych kancelarii, żeby jednak rzeczywiście ten sposób ustalenia wynagrodzenia prawnika był dla kredytobiorcy korzystny, należy o kilku kwestiach pamiętać. Przede wszystkim, kredytobiorca powinien być niezwykle uważny i ostrożny wobec podmiotów, które oferują prowadzenie sprawy za darmo i twierdzą, że koszty wynagrodzenia kancelarii kredytobiorca poniesie tylko wówczas, gdy sprawa pomyślnie się dla niego zakończy. Najczęściej takie oferty promowane bowiem są przez kancelarie działające w formie spółek kapitałowych, a więc spółki z ograniczoną odpowiedzialnością lub spółki akcyjnej, czyli przez podmioty, które nie są prowadzone przez profesjonalnych pełnomocników.

Zarówno adwokaci, jak i radcowie prawni, nie mogą wykonywać swojego zawodu w formie spółek kapitałowych, jak również nie mogą całego swojego wynagrodzenia określić jako procentu od wygranej, spółki kapitałowe mogą to jednak robić, gdyż są jedynie pośrednikami, więc prześcigają się na tym polu w ofertach między sobą. Nawiązanie współpracy ze spółką jest dla kredytobiorcy bardzo ryzykowne, gdyż nie dość, że taki podmiot nie jest zobligowany do zachowania tajemnicy zawodowej, ani do posiadania ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej (a takie obowiązki ciążą na adwokatach i radcach prawnych), to jest duże prawdopodobieństwo, że kredytobiorca pozna swojego pełnomocnika dopiero na rozprawie. Spółki współpracują bowiem z zawodowymi pełnomocnikami, gdyż w przeciwnym wypadku nie miałby kto reprezentować kredytobiorcy w sądzie, problem polega jednak na tym, że kredytobiorca nie będzie mógł wybrać prawnika, który będzie prowadził jego sprawę, lecz prawnik zostanie mu przydzielony przez spółkę, a więc nie będzie w stanie zweryfikować jego kompetencji i doświadczenia w prowadzeniu spraw frankowych. Ponadto, spółki nie podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej, gdy więc współpraca nie ułoży się tak jak powinna, kredytobiorca ma ograniczone możliwości dyscyplinowania kancelarii. Z tych więc powodów wielu frankowiczów nie rozważa nawet ofert spółek, jeśli jednak z jakichś powodów kredytobiorca nawiąże współpracę ze spółką to musi zdawać sobie sprawę z tego, że „darmowe” prowadzenie sprawy frankowej z reguły wiąże się z ustaleniem prowizji za wygranie sprawy na wyższym poziomie, niż w przypadku przynajmniej częściowej zapłaty na początkowym etapie postępowania.

Umowa musi jasno określać ostateczne koszty sprawy

Powyższe nie oznacza oczywiście, że kancelarie prowadzone przez adwokatów i radców prawnych nie uzależniają swojego wynagrodzenia od sukcesu w sprawie, gdyż takie rozwiązania są powszechne i atrakcyjne dla klientów kancelarii, zanim jednak kredytobiorca zdecyduje się na taką formę rozliczenia, warto o kilku kwestiach pamiętać. Przede wszystkim, z zawartej umowy musi jasno wynikać jakie koszty poniesienie kredytobiorca za prowadzenie postępowania przed sądem pierwszej oraz drugiej instancji, a także czy cena zawiera reprezentację przez prawnika podczas rozpraw. Jeżeli natomiast uczestnictwo w rozprawach miałoby być dodatkowo płatne, wówczas w umowie powinna zostać wskazana kwota za każdy udział i reprezentację klienta podczas posiedzeń sądu. Również premia za sukces stanowiąca część wynagrodzenia prawnika musi być dokładnie określona w umowie, którą kredytobiorca z prawnikiem podpisze, czyli już w momencie podpisania umowy kredytobiorca powinien wiedzieć ile będzie wynosiło honorarium prawnika, a przynajmniej jaka będzie jego maksymalna wysokość, w przypadku wygrania procesu z bankiem.

W umowie powinna więc zostać określona premia (lub jej górna granica w złotych) zarówno w przypadku odfrankowienia, jak i unieważnienia zawartej umowy kredytowej, chodzi tutaj jednak nie tylko o określenie wysokości procentu premii, lecz również o to w jaki sposób będzie on liczony, a więc od jakiej kwoty, gdyż każda kancelaria może inaczej do tej kwestii podejść. Jednym z najgroźniejszych rozwiązań dla kredytobiorcy, które niestety często jest stosowane, jest wskazanie w umowie, że premia za sukces stanowi określony procent od korzyści uzyskanych po wygranym procesie, przy czym nigdzie w umowie owe korzyści nie są zdefiniowane i w ogóle są trudne do określenia w momencie podpisywania umowy, więc może to stanowić pole do nadużyć, zwłaszcza w przypadku spółek.

Przeczytaj Jak wybrać kancelarię do sprawy kredytu frankowego?

Niebezpieczne rozliczenia przy teorii 2 kondycji

Może się bowiem zdarzyć, że po przeprowadzonym procesie sąd unieważni frankową umowę kredytową i dokona jej rozliczenia w oparciu o teorię dwóch kondykcji, a więc zasądzi na rzecz kredytobiorcy zwrot całej wpłaconej do banku kwoty, czyli wszystkich rat wraz z odsetkami, prowizji i wszelkich innych opłat uiszczonych w związku z wykonywaniem zawartej umowy kredytowej, co z reguły mocno przewyższa otrzymany z banku kapitał. Korzyść kredytobiorcy jest więc w takim przypadku bardzo duża, gdyż odzyskuje wszystko co wpłacił do banku na podstawie zawartej umowy, a ponadto nie jest już dłużej zobowiązany do spłaty kredytu, bo umowa kredytowa nie istnieje, problem może się jednak pojawić podczas szacowania wysokości wynagrodzenia kancelarii w takim właśnie przypadku. Lakoniczny zapis w umowie, że kancelaria otrzyma premię od uzyskanej korzyści może bowiem spowodować, że kancelaria policzy nie tylko określony procent od kwoty uzyskanej od banku, która będzie podlega zwrotowi, lecz dodatkowo jako korzyść potraktuje obniżenie salda kredytu do zera, a więc naliczy opłatę również od kwoty, która pozostała kredytobiorcy do spłaty, a która na skutek unieważnienia umowy kredytowej przestała go obciążać. Przy takim rozrachunku do zapłaty na rzecz kancelarii powstają więc wręcz gigantyczne kwoty, dlatego w żadnym wypadku nie należy zgadzać się na uzależnienie wysokości wynagrodzenia od sformułowań i pojęć zawartych w umowie, które nie są ściśle zdefiniowane i które nie są jasne dla kredytobiorcy, gdyż szerokie i dowolne interpretacje takich zapisów mogą spowodować, że kredytobiorca zapłaci znacznie więcej, niż za pomoc renomowanej kancelarii, choć początkowo pomoc spółki oferowana była „za darmo”.

Przeczytaj Pozew i pierwsze kroki frankowicza w sprawie o kredyt we frankach

Bezpieczne określenie wynagrodzenia SUCCESS FEE

Najkorzystniej dla kredytobiorcy, który umawia się z kancelarią, że jej wynagrodzenie będzie stanowić premię za sukces w sprawie, jest więc, by korzyść będąca podstawą do określenia wynagrodzenia została w umowie wprost wskazana lub żeby to było coś policzalnego i znanego kredytobiorcy w chwili podpisywania umowy. Nic nie stoi bowiem na przeszkodzie by premia za sukces liczona była od równowartości kwoty wypłaconego przez bank kredytu, wówczas kredytobiorca już na początku będzie w stanie obliczyć jak dużo będzie go kosztować pomoc prawnika. Innym rozwiązaniem jest liczenie wynagrodzenia od innej znanej sumy, np. kredytu pozostałego do spłaty na dzień zawarcia umowy z prawnikiem, gdy więc w umowie kwota ta zostanie wpisana to przy rozliczeniu nie pojawią się żadne niespodzianki.

Można również się umówić na premię za sukces, która stanowić będzie procent kwoty bliżej nie określonej, ale wtedy w umowie wskazać należy maksymalną wysokość wynagrodzenia, a więc, np: że honorarium kancelarii stanowić będzie 5 procent uzyskanych przez kredytobiorcę korzyści, lecz nie więcej niż wskazana w umowie kwota. Tak naprawdę istnieje wiele możliwości i sposobów by ustalić wynagrodzenie prawnika za prowadzenie sprawy frankowej, dla kredytobiorcy istotne jest jednak to, by w momencie podpisania umowy dokładnie wiedział z jakimi kosztami musi się liczyć korzystając z pomocy prawnej.

Ile trzeba zapłacić prawnikowi od kredytów frankowych?

Poszukując kancelarii do sprawy frankowej warto również zwrócić uwagę na to, żeby procent wynagrodzenia prawnika nie był wygórowany, warte rozważenia są więc te oferty, gdy premia za sukces wynosi mniej niż 8 procent. Oczywiście wiele zależy od tego od czego, a właściwie od jakiej kwoty, premia ta będzie liczona, jednak należy mieć na uwadze, że w przypadku spraw frankowych z reguły mamy do czynienia z dużymi kwotami, bo czy mówimy o kwocie udzielonego kredytu, czy o pozostałym do spłaty saldzie, to praktycznie zawsze chodzi wówczas o kilkaset tysiącach złotych, dlatego bardzo ostrożnie i sceptycznie należy podchodzić do kancelarii, które swoją premię za sukces ustalają na wyższym poziomie niż 10 procent.

Przed umówieniem się z prawnikiem na wynagrodzenie zależne od sukcesu, warto również zastanowić się czy rzeczywiście jest to najbardziej opłacalne rozwiązanie. Owszem, wielu kredytobiorców zachęca do skorzystania z tego rozwiązania fakt, że nie muszą już na początku procesu płacić wynagrodzenia prawnika, lecz mogą się do tego wydatku w pewien sposób przygotować, jednak z reguły jest tak, że lepiej jest zapłacić kilka tysięcy więcej na początku procesu z bankiem i wówczas premia za sukces stanowi tylko niewielki procent, gdyż w ogólnym rozrachunku to właśnie to rozwiązanie jest bardziej finansowo opłacalne, niż niska kwota na początku, lecz większy procent po wygraniu z bankiem.

Większy procent oznacza bowiem większą prowizję od i tak znacznej kwoty, którą kredytobiorca zyskuje po wygranej z bankiem, dlatego różnica w procencie będącym premią za sukces może w praktyce oznaczać różnicę opiewającą nawet na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Lepiej jest więc ponieść nieco wyższe koszty na początku postępowania, a potem na końcu zapłacić dodatkowe kilka, a nie kilkadziesiąt tysięcy więcej, zwłaszcza teraz kiedy coraz więcej spraw frankowiczów jest wygranych. Szansa przegranej w sprawie frankowej jest naprawdę minimalna, zwłaszcza gdy prowadzeniem postępowania zajmuje się kancelaria mająca w tym zakresie doświadczenie, dlatego inwestycja w pełnomocnika nie jest obarczona dużym ryzykiem, warto zatem wybrać taki sposób rozliczenia z prawnikiem, który będzie korzystniejszy.

https://www.facebook.com/FrankNewsPL
FrankNews
FrankNews.pl składa się z ekspertów od spraw frankowych, prawników, dziennikarzy. Aktywnie śledzimy rozwój problematyki frankowej już od 2014 r, obserwujemy rozwój orzecznictwa oraz podmiotów oferujących pomoc prawną dla frankowiczów. Nasze artykuły regularnie publikowaliśmy w mediach oraz portalach internetowych. W 2020 r. postanowiliśmy stworzyć portal dzięki któremu każdy posiadacz kredytu frankowego znajdzie w jednym miejscu wszystkie niezbędne informacje. Tak powstał FrankNews.pl Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

4 KOMENTARZE

  1. Radzę uważać, na spółki z o.o. Podszywające się pod kancelarie i proponujące wynagrodzenie liczone od wyegzekwowanych kwot. Potrafią sobie liczyć nawet 15% i jeśli taka spółko kancelaria pozywa zgodnie z teoria dwóch kondycji jest to ekstremalnie nie korzystne podpisać taka umowę