NBP i KNF – Frankowicze mniej ważni niż system.

1
114

Według KNF i NBP, ryzyko prawne związane z kredytami frankowymi stanowi główne zagrożenie dla krajowego systemu finansowego. Udzielając odpowiedzi na 6 pytań zadanych przez Sąd Najwyższy w sprawie kredytów walutowych, obydwie instytucje stanęły po stronie banków, umniejszając problemy frankowiczów i obarczając winą za ich straty światowy kryzys gospodarczy oraz nieprzewidziany wzrost kursu franka. Kwestie wadliwości umów i zamieszczania w nich przez banki niedozwolonych zapisów nie mają – według NBP i KNF – znaczącego wpływu na sytuację kredytobiorców frankowych. Po raz kolejny okazało się, że kredytobiorcy frankowi są mniej ważni niż system. A oto jakie stanowisko w poszczególnych obszarach zajął Prezes NBP.

Średni kurs NBP w miejsce tabeli kursowej banku

W stanowisku NBP można przeczytać, że wzrost wartości zadłużenia kredytobiorców frankowych nie wynika ze sposobu ustalania przez banki kursu w ramach tzw. klauzuli przeliczeniowej. Według NBP, możliwe jest zastąpienie wykreślonej z umowy niedozwolonej klauzuli abuzywnej innym sposobem określenia kursu waluty, np. średnim kursem NBP. Bank centralny rekomenduje takie rozstrzygnięcie i ocenia je jako „uzasadnione i proporcjonalne”. Według niego, oznacza to najmniejszą ingerencję w treści umów i stosunkowo niewielkie straty dla banków (łącznie ok. 8,8 mld złotych). Z szacunków wynika, że rozwiązanie to pochłonęłoby 35% zysków brutto sektora bankowego i byłoby równoznaczne z utratą 3% kapitałów własnych. Tymczasem, najgorszy dla banków wariant tj. unieważnianie przez sądy umów i uznanie roszczeń banków za przedawnione, kosztowałoby banki 234 mld zł, natomiast niedobory kapitałów w sektorze wyniosłyby 110 mld zł.   

NBP przeciwne przewalutowaniu kredytów na PLN z oprocentowaniem LIBOR

Drugie i trzecie z zagadnień prawnych, nad którymi pracuje Sąd Najwyższy, dotyczy kwestii utrzymania w mocy umowy w razie niemożliwości ustalenia wiążącego strony kursu. NBP przyznał, że w tej sytuacji kredyt musiałby zostać przekształcony na złotówkowy, z oprocentowaniem według stawki referencyjnej LIBOR. Według banku centralnego, powstałaby wówczas sytuacja nieuzasadnionego uprzywilejowania frankowiczów w stosunku do osób, które od początku zaciągnęły kredyt złotówkowy. Stopa WIBOR obowiązująca przy kredytach w PLN jest bowiem znacznie wyższa niż LIBOR. Dodatkowo, w teorii i praktyce gospodarczej nie jest znana konstrukcja kredytu z oprocentowaniem bazującym na stopie właściwej dla innej waluty. Według wyliczeń KNF, przyjęcie rozwiązania w postaci tzw. „złoty na LIBOR-ze” pociągnęłoby za sobą koszty dla banków w wysokości 78,5 mld zł i pochłonęłoby 37% kapitałów.

Dla NBP nie ma znaczenia sposób rozliczenia po unieważnieniu umowy

Odpowiadając na czwarte z zagadnień, dotyczące sposobu rozliczenia kredytobiorcy z bankiem w przypadku nieważności lub bezskuteczności umowy, NBP nie zajął żadnego stanowiska. Bank centralny uznał, że kwestia – jaki sposób określania roszczeń przyjmują sądy (teoria salda lub teoria dwóch kondykcji) – jest bez znaczenia z ekonomicznego punktu widzenia.

Od kiedy przedawnienie?

Piąte z pytań zadanych przez SN dotyczy biegu przedawnienia roszczeń banków o zwrot kwot wypłaconych z tytułu kredytu. W sytuacji, gdyby przedawnienie liczone było od dnia zawarcia umowy frankowicze zyskaliby najwięcej. Roszczenia banków uległyby przedawnieniu, a kredytobiorcy nie musieliby oddawać bankom pożyczonych sum, zaś sami otrzymaliby zwrot wpłaconych rat kredytowych. NBP argumentuje, że takie rozwiązanie doprowadziłoby do rażącej nierównowagi stron – frankowicze osiągnęliby korzyści sięgające ok. 9% PKB za rok 2020.

Według NBP – bankom należy się wynagrodzenie za korzystanie z kapitału

Szóste pytanie zadane przez SN dotyczy prawa banków do wynagrodzenia za korzystanie przez kredytobiorcę z udostępnionego kapitału. Odwołuje się ono do sytuacji, gdy umowa kredytowa zostanie unieważniona bądź uznana za bezskuteczną. NBP także w tej kwestii staje po stronie banków, przytaczając jedną z zasad ekonomii: „posiadaczowi środków finansowych zazwyczaj przysługuje wynagrodzenie za udostępnienie tych środków innym podmiotom na określony czas”. Przy tym NBP sugeruje, że wynagrodzenie takie powinno być równe oprocentowaniu kredytów hipotecznych udzielanych w złotych, a więc według stawki WIBOR plus marża. Jak wskazują szacunki KNF, takie rozwiązanie wygenerowałoby dla banków koszty w granicach 56,4 mld zł.

Ekonomiczne argumenty NBP w obronie interesu banków

NBP w swoim stanowisku dla SN przywołuje szereg argumentów ekonomicznych i liczb, które mają zobrazować negatywne dla sektora bankowego i całej gospodarki skutki przyjęcia korzystnych dla frankowiczów rozstrzygnięć. Jakkolwiek bank centralny dostrzega konieczność ujednolicenia linii orzeczniczej, to jednak oczekuje, że rozstrzygnięcia sądu nie uderzą zbyt mocno w banki i uwzględnią sytuację kredytobiorców walutowych w porównaniu do tych, którzy zaciągnęli kredyty w PLN. Bank centralny optuje za utrzymaniem kredytów w CHF i przyjęciem do przeliczeń innego niż zawarty w tabeli banków kursu (np. kursu średniego NBP). W tym zakresie stanowisko NBP różni się od KNF, która opowiada się za ugodami i przekształceniem kredytów frankowych w złotowe z oprocentowaniem według stawki WIBOR plus marża.

1 KOMENTARZ