PLN - Polski złoty
CHF
4,35
piątek, 19 kwietnia, 2024

Przegrana BANKÓW przed TSUE to nie koszt 100 mld – one muszą tylko oddać to co pobrały nielegalnie?

100 miliardów złotych – ta kwota jest ostatnio odmieniana przez wszystkie przypadki w kontekście oczekiwanego wyroku TSUE w sprawie C-520/21. Zarówno prawnicy reprezentujący frankowiczów, jak i sektor bankowy spodziewają się, że wyrok ten będzie stanowił potwierdzenie ustaleń Rzecznika Generalnego, przy czym podkreślić należy, że banki wciąż mają nadzieję na to, iż oficjalne stanowisko Trybunału zostanie skorygowane o argumenty pozaprawne. Ponieważ jednak prokonsumencki werdykt TSUE jest już niemal pewny, obserwatorzy tego głośnego sporu zastanawiają się, jaki będzie rzeczywisty wpływ tej decyzji na kondycję finansową banków, a także na polską gospodarkę. Czy należy spodziewać się załamania krajowego rynku finansowego? A być może to tylko burza w szklance wody?

  • Banki oferowały umowy niezgodne z prawem i pobierały na nich podstawie pieniądze, które teraz muszą oddać Frankowiczom na podstawie wyroków sądów
  • W 2021 roku Komisja Nadzoru Finansowego wyliczyła, że potencjalny koszt unieważnienia kredytów we frankach na 101,5 mld zł
  • W październiku 2022 roku Jacek Jastrzębski, przewodniczący KNF stwierdził w wystąpieniu przed TSUE, że taki koszt może oznaczać upadłość jednego lub nawet kilku banków, a także jest w stanie doprowadzić do efektu zarażania spółek niebędących stroną frankowego konfliktu
  • Pesymiści boją się, że prokonsumecki wyrok TSUE w sprawie C-520/21 doprowadzi do kryzysu gospodarczego na nieznaną dotąd skalę. Sektor bankowy miesiącami podsycał te obawy, licząc na stworzenie dogodnego klimatu pod ustawę „antypozwową”
  • Na Europejskim Kongresie Finansowym szef KNF podkreślił jednak, że banki nie mogą liczyć na wprowadzenie ustawy, a muszą mierzyć się z problemem same, m.in. poprzez dowiązywanie kolejnych rezerw i intensyfikację działań wokół programów ugodowych.

Powrót do sprawiedliwości w bankowości – Zwrot nieuczciwie zdobytych pieniędzy

Historia bankowości jest pełna przykładów zawiłych umów, skomplikowanych zapisów, i zasłon dymnych w praktykach bankowych, które prowadzą do sytuacji niekorzystnych dla konsumentów, a czasem są wręcz sprzeczne z prawem. Przykładem tych ostatnich są kredyty frankowe. Umowy o te kredyty, skonstruowane przez banki, często zawierały zapisy umożliwiające bankom zawyżanie pobieranych kwot, a także inne klauzule niekorzystne dla frankowiczów.

Obecnie sądy unieważniają umowy o kredyty we frankach w ponad 95% przypadków, które są przez nie rozpatrywane. Sądy orzekają, że banki MUSZĄ zwrócić Frankowiczom środki, które zdobyły na podstawie tak skonstruowanych umów. Stąd, zwracając te środki, banki nie ponoszą kosztów, ale zwracają to, co niewłaściwie uzyskały. W rzeczywistości, stanowi to przywrócenie równowagi, ponieważ pieniądze te nigdy nie powinny opuścić kont klientów w takiej wysokości.

Wielu ekspertów podkreśla, że takie działanie jest nie tylko konieczne, ale również sprawiedliwe. W praktyce oznacza to, że banki muszą ponieść odpowiedzialność za niekorzystne klauzule wprowadzone do umów o kredyty frankowe i zwrócić niewłaściwie zdobyte środki.

Nie ulega wątpliwości, że decyzja o zwrocie tych środków będzie miała istotny wpływ na sektor bankowy. Niektórzy przewidują, że może to również prowadzić do zmian w praktykach bankowych, co na dłuższą metę może korzystnie wpłynąć na ochronę praw konsumentów. Banki być może w końcu dojdą do wniosku, że Polakom trzeba proponować umowy przejrzyste i zgodne z prawem. 

Prawda jest taka, że banki powinny pracować na rzecz budowania zaufania swoich klientów a nie kreować w mediach rolę pokrzywdzonych przez sądy i wyrok TSUE.

Czy banki zaczną upadać po wyroku TSUE w sprawie C-520/21?

Gdy Komisja Nadzoru Finansowego przygotowała w 2021 roku kalkulację kosztów dla poszczególnych scenariuszy w zakresie rozwiązania sporu frankowego, niemal nikt jeszcze nie brał na poważnie tych najbardziej negatywnych wariantów, czyli tego, wg którego banki stracą prawo do wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, a także tego, w którym przedawnione będą także ich roszczenia o zwrot pożyczonej klientom kwoty. Samo odebranie bankom prawa do zarabiania na unieważnianych kredytach to zdaniem KNF potencjalny koszt 101,5 mld zł.

Scenariusz ten zakłada, że unieważnieniu podlegałyby wszystkie frankowe kontrakty, i te wciąż aktywne, i te już spłacone. Biorąc pod uwagę, że do tej pory kredytobiorcy zakwestionowali ok. 110 tys. spośród 700, a niektórzy nawet twierdzą, że 900 tys. umów, ten wariant przedstawiony przez KNF wielu traktuje jako czyste science-fiction.

Szef KNF jest jednak przywiązany do tych wyliczeń i wrócił do nich podczas wystąpienia przed TSUE w październiku 2022 roku, sugerując, że negatywne (dla banków) orzeczenie w sprawie C-520/21 może oznaczać jedną lub nawet kilka upadłości w sektorze, a także wystąpienie efektu zarażania, którym objęte zostałyby banki niemające w swoim portfelu hipotek frankowych.

Konsekwencją miałaby być utrata zdolności sektora do finansowania gospodarki, a także kryzys, który dotknąłby nie tylko Polskę, ale również Europę.

Dziś przewodniczący KNF nie jest już tak kategoryczny w swoich opiniach. Na Europejskim Kongresie Finansowym, na plenarnej sesji otwierającej, która odbyła się 5 czerwca br., pozytywnie ocenił stopień przygotowania banków do potencjalnie niekorzystnego wyroku. Podkreślił, że banki mają już zawiązane znaczne rezerwy na rozliczenia z frankowiczami i cały czas dowiązują kolejne.

Wspomniał także o potrzebie ustawowych rozwiązań w obszarze spornych kredytów, przy czym jasno powiedział, że banki nie mogą liczyć, że takie systemowe regulacje rozwiążą ich problem, a muszą same starać się go zażegnać, korzystając z już dostępnych narzędzi.

Służyć temu mają kolejne odpisy na franki, a także intensyfikacja programów ugodowych. Widać zatem diametralną zmianę w retoryce Jastrzębskiego, który porzucił katastroficzne wizje na rzecz zagrzewania sektora do konstruktywnych działań.

W które banki uderzy wyrok TSUE, a które mogą spać spokojnie?

Szacuje się, że łączna suma zgromadzonych rezerw w przypadku ośmiu banków giełdowych (PKO BP, mBanku, Millenium, Santandera, ING BŚ, BNP Paribas, BOŚ i Pekao S.A.) wynosi ok. 30 mld zł. Tymczasem rezerwy całego sektora już pod koniec zeszłego roku przekroczyły 40 mld zł. Które banki są najlepiej przygotowane na konsekwencje prawdopodobnej sankcji darmowego kredytu?

W najbardziej komfortowej sytuacji jest Pekao S.A., w którym pokrycie rezerwami hipotek frankowych wyniosło na koniec I kwartału 90,6 proc. Drugi na podium jest ING Bank Śląski z odpisami na poziomie 89 proc.

Na podium znalazł się także BOŚ Bank z wynikiem 70 proc. Te trzy banki łączy jedno: mają one niewiele hipotek frankowych w swoich portfelach, a zatem dowiązanie odpowiednich rezerw nie stanowiło dla nich wyrzeczenia ponad możliwości kapitałowe.

W dużo trudniejszej sytuacji są PKO BP, mBank i Millennium, które umów frankowych mają znacznie więcej. Bilansowa wartość tych kredytów na koniec I kwartału br. wyniosła w tych spółkach kolejno 15,3 mld zł, 11 mld zł i 10,1 mld zł. O PKO BP eksperci mówią wprost, że jest zbyt duży, by upaść.

Zresztą podmiot ten sukcesywnie poszerza swoje rezerwy, które na koniec marca wyniosły 56 proc. w stosunku do wartości portfela frankowego. Podmiot jest stroną ponad 22 tys. indywidualnych sporów o franki i od wielu kwartałów zajmuje pierwsze miejsce jako najchętniej pozywany „frankowy” bank w Polsce.

Drugie i trzecie miejsce pod względem „pozywalności” zajmują mBank i Millennium Bank. O negatywnym wpływie franków na pozycję tych podmiotów świadczy kwietniowa obniżka ratingów dokonana przez agencję Moody’s – jako powód zmiany podano właśnie ryzyka związane z portfelem umów pseudowalutowych.

mBank zawiązał do tej pory rezerwy, które pokrywają wartość portfela spornych kredytów w 61,3 proc. Z kolei Millennium ma rezerwy na poziomie 55,8 proc. wartości swoich hipotek frankowych.

Wśród ośmiu giełdowych banków najsłabiej wypada Santander Bank Polska. Podmiot jest stroną 13,7 tys. postępowań o franki, a bilansowa wartość frankowych kredytów w jego portfelu to 7,5 mld zł. Tymczasem pokrycie rezerwami wynosi w tym podmiocie tylko 48,4 proc.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. W serwisie Franknews.pl każdego dnia piszemy o najważniejszych wydarzeniach dla Frankowiczów. Odwiedź nas także na Facebooku oraz Twitter i ZAWSZE otrzymuj jako pierwszy najważniejsze informacje! 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl składa się z ekspertów od spraw frankowych, prawników, dziennikarzy. Aktywnie śledzimy rozwój problematyki frankowej już od 2014 r, obserwujemy rozwój orzecznictwa oraz podmiotów oferujących pomoc prawną dla frankowiczów. Nasze artykuły regularnie publikowaliśmy w mediach oraz portalach internetowych. W 2020 r. postanowiliśmy stworzyć portal dzięki któremu każdy posiadacz kredytu frankowego znajdzie w jednym miejscu wszystkie niezbędne informacje. Tak powstał FrankNews.pl Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze