PLN - Polski złoty
CHF
4,81
piątek, 19 sierpnia, 2022

Bankom skończyły się argumenty – straszenie Frankowiczów nic nie daje. Nie chcą ugód idą do sądów.

„Kto mieczem wojuje, od miecza ginie”, to stare przysłowie chyba najlepiej oddaje obecną sytuację banków, która zaistniała z powodu wręcz masowego kwestionowania przez kredytobiorców frankowych umów kredytowych. Początkowo, gdy pierwsze pozwy przeciwko bankom zaczęły trafiać do sądów, banki niespecjalnie się tym przejęły, bo nawet te nieliczne procesy kończyły się wyrokami korzystnymi dla banków. Teraz jednak, gdy sytuacja diametralnie się odwróciła, banki nie mają już praktycznie żadnych argumentów po swojej stronie by wygrywać spory sądowe, a frankowicze doskonale zdają sobie z tego sprawę i w pełni ją wykorzystują.

Liczba pozwów ciągle rośnie.

Z ciągle rosnącą liczbą pozwów w sprawach frankowych mamy do czynienia od momentu wydania przez Trybunał Sprawiedliwości UE wyroku w sprawie państwa Dziubak, czyli od października 2019 r. Orzeczenie to stało się przełomowe dla frankowiczów, gdyż wreszcie praktyka sądów się ujednoliciła, a zasadność dochodzonych przez kredytobiorców roszczeń przestała być skutecznie kwestionowana.

Drugim czynnikiem, który spowodował, że frankowicze masowo ruszyli do sądów, był wybuch pandemii. Rozprzestrzeniający się wirus spowodował duże wahania na rynku i w gospodarce, a to szybko przełożyło się na wysokość kursu franka szwajcarskiego. Wielu kredytobiorców dopiero wtedy uświadomiło więc sobie z jak niepewną walutą mają do czynienia, a ograniczone możliwości zarobkowe spowodowały, że znaczna część frankowiczów nie była w stanie już dłużej spłacać zadłużenia, najlepszym wyjściem ze spirali kredytowej okazało się więc pozwanie banku.

Z roku na rok liczba pozwów składanych przeciwko bankom rośnie bardzo szybko, o czym świadczy chociażby fakt, że w Sądzie Okręgowym w Warszawie utworzono odrębny wydział do rozpoznawania sporów tylko z tego zakresu. Szacuje się, że na koniec czerwca 2021 roku, w sądach toczyło się ponad 58 tysięcy spraw frankowych, z czego blisko 20 tysięcy, zostało zainicjowanych tylko w tym roku. A jeśli dodatkowo weźmiemy pod uwagę, że kilka, jak nie kilkanaście, tysięcy spraw zostało już rozstrzygniętych, widać, że skala problemów banków jest naprawdę duża.

Banki tracą swoje koronne argumenty.

Od początku zaistnienia sporów na tle frankowych umów kredytowych, banki wskazywały, że roszczenia frankowiczów nie są zasadne, więc proces sądowy z całą pewnością skończy się porażką kredytobiorcy, orzecznictwo szybko jednak ten argument obaliło.

Początkowo, rzeczywiście sądy częściej orzekały na korzyść banków, gdy jednak frankowicze coraz liczniej zaczęli występować na drogę sądową, a na temat zasadności ich roszczeń zaczął wypowiadać się Sąd Najwyższy oraz TSUE, szybko okazało się, że to banki nie mają racji i że w sądach to frankowicze mają zdecydowanie większe szanse na wygraną.

W ubiegłym roku frankowicze wygrali około 90 procent spraw, z czego w około ¾ przypadkach stwierdzono nieważność zawartej umowy kredytowej. Bieżący rok wygląda pod tym względem jeszcze lepiej, gdyż korzystne dla kredytobiorców wyroki stanowią około 94 procent wszystkich orzeczeń.

W kontekście powyższego, banki nie mogą już skutecznie straszyć kredytobiorców, że proces sądowy to dla nich olbrzymie ryzyko i że bank może z łatwością wygrać postępowanie. Statystyki mówią bowiem same za siebie, więc twierdzeń banków o ryzyku płynącym z procesu nie można traktować poważnie.

Wynagrodzenie dla banków za korzystanie z kapitału również nie jest zasadne.

Gdy kredytobiorcy nie zrezygnowali z dochodzenia swoich praw na drodze sądowej z powodu ryzyka związanego z prowadzeniem procesu, banki postanowiły w inny sposób zniechęcić frankowiczów do składania pozwów, a mianowicie, zaczęły wskazywać, że zaczną pozywać swoich klientów kwestionujących ważność zawartej umowy, o zapłatę wynagrodzenia za korzystanie z udostępnionego kapitału.

Roszczenia banków w tym zakresie od początku budziły dużo kontrowersji, i choć kwestia ta nie została jeszcze jednoznacznie rozstrzygnięta przez Sąd Najwyższy, to jednak zdecydowanie więcej argumentów można znaleźć za brakiem zasadności takich roszczeń. Niemal natychmiast, gdy banki wysunęły swoje żądania, pojawiły się opinie, że przyznanie bankom takiego wynagrodzenia zniweczy główny cel dyrektywy chroniącej konsumentów, która również odnosi się do frankowiczów. Owe wynagrodzenie spowodowałoby bowiem, że bank nie ponosiłby praktycznie żadnych konsekwencji za to, że w umowie z konsumentem zawarł zapisy niezgodne z prawem, które są niekorzystne właśnie dla kredytobiorców.

Niektóre banki złożyły nawet pozwy w tym zakresie, lecz żadne z roszczeń nie zostało uwzględnione, jednak mimo to, banki nadal wysyłają do kredytobiorców pisma w których takich opłat się domagają. Sprawa jest na tyle poważna, że zainteresował się nią Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, co jednak istotne, Urząd stanął po stronie frankowiczów.

UOKIK wskazał bowiem, że bankom nie przysługuje prawo do żądania wynagrodzenia za udostępnienie konsumentowi kapitału w sytuacji uznania przez sąd umowy za nieważną, z uwagi na stosowanie w niej przez bank niedozwolonych postanowień umownych. Przeciwne stanowisko prowadziłoby do tego, że negatywne konsekwencje klauzul niedozwolonych, które w umowie umieścił bank, dotknęłyby wyłącznie konsumenta.

Banki nie mogą więc skutecznie domagać się opłat za korzystanie przez kredytobiorcę z kapitału, a to oznacza, że kolejny „straszak” na frankowiczów banki straciły.

Długość postępowań sądowych też już nie przeraża.

Zniechęcając frankowiczów do składania pozwów, banki bardzo często wskazywały, że postępowania sądowe są bardzo długie i mogą trwać nawet 4-6 lat. Nie da się ukryć, że procesy w polskich sądach potrafią zniechęcić nawet najbardziej wytrwałych, bo bywają takie, które toczą się dobrych kilka lat, jednak okazuje się, że mając doświadczonego w sprawach frankowych prawnika, prawomocny wyrok można uzyskać w zaledwie kilka miesięcy od złożenia pozwu.

Przykładem takiego ekspresowego procesu jest powództwo złożone przeciwko Bankowi Ochrony Środowiska S.A. w sprawie prowadzonej przez Kancelarię adwokacką adwokat Paweł Borowski. W pierwszej instancji Sąd Okręgowy w wyroku z dnia 7 lipca 2021 r., sygn. akt I C 214/21, unieważnił zawartą umowę kredytową, od tego orzeczenia bank złożył jednak apelację. Wyrok przez sąd drugiej instancji został wydany w dniu 18 października 2021 r., sygn. akt: I ACa 966/21, i tutaj również sąd przychylił się do stanowiska kredytobiorców oddalając apelację banku.

Tym więc sposobem, w przeciągu 8 miesięcy od złożenia pozwu, w sprawie zapadł prawomocny wyrok i umowa kredytu frankowego została unieważniona.

Szybkie rozstrzyganie spraw frankowych jest w ostatnich kilku miesiącach coraz częstsze i bez trudu można znaleźć przykłady innych spraw, gdzie orzeczenia zostały wydane zaledwie w kilka miesięcy od zainicjowania postępowania. Jeśli więc banki liczyły na to, że uda im się przekonać kredytobiorców do zrezygnowania ze składania pozwów z uwagi na wieloletni proces, to teraz te nadzieje muszą porzucić.

Ugody też nie ograniczą liczby pozwów.

W ostatnim czasie banki wpadły na pomysł, że będą zachęcać kredytobiorców do zawierania ugód, gdyż w ten sposób mniejsza liczba frankowiczów zdecyduje się na prowadzenie procesu sądowego, owe „zachęcanie” ze strony banków jest jednak dziwnie pojmowane, gdyż polega ono na wysyłaniu kredytobiorcom wezwań do zapłaty, a więc po raz kolejny banki próbują zastraszyć i zniechęcić kredytobiorców do walki o swoje prawa.

Z uwagi na toczące się procesy sądowe dotyczące unieważnienia umowy kredytowej, banki wysyłają pisma w których domagają się zwrotu udostępnionego kapitału oraz wynagrodzenia za korzystanie z niego. Wysuwane żądanie są oczywiście uzasadnione odpowiednimi wyrokami (wybiórczo przez bank interpretowanymi i powołanymi), lecz pod koniec zgłaszanych żądań, bank wspaniałomyślnie proponuje kredytobiorcy zawarcie ugody.

Ugody, jak wiadomo, są dla kredytobiorców  niekorzystne, lecz dla banków stanowią mniejsze zło, dlatego lepiej „zmusić” kredytobiorcę do ugody, niż przegrać kolejny proces. Kredytobiorcy na szczęście mają świadomość w jaki sposób działają banki i że jest to kolejna próba wywarcia presji, dlatego wezwania te nie przynoszą zamierzonego rezultatu.

 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl składa się z ekspertów od spraw frankowych, prawników, dziennikarzy. Aktywnie śledzimy rozwój problematyki frankowej już od 2014 r, obserwujemy rozwój orzecznictwa oraz podmiotów oferujących pomoc prawną dla frankowiczów. Nasze artykuły regularnie publikowaliśmy w mediach oraz portalach internetowych. W 2020 r. postanowiliśmy stworzyć portal dzięki któremu każdy posiadacz kredytu frankowego znajdzie w jednym miejscu wszystkie niezbędne informacje. Tak powstał FrankNews.pl Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze