PLN - Polski złoty
CHF
4,54
środa, 21 lutego, 2024

Frankowicze TERAZ już nie muszą oddawać bankom NIC – nawet tego co pożyczyli

Najczęstszym następstwem złożenia przez frankowicza pozwu przeciwko bankowi o stwierdzenie nieważności umowy jest eliminacja wadliwego kontraktu z obrotu prawnego i zasądzenie wzajemnych rozliczeń między stronami. Dochodzi wówczas do powstania dwóch odrębnych roszczeń – tego po stronie banku i tego po stronie powoda. Bywa jednak, że roszczenie banku jest już przedawnione – wówczas kredytobiorca może ubiegać się o zwrot wszystkich spełnionych przez siebie świadczeń, zaś kredytodawca jest bezradny: nie może dochodzić zwrotu użyczonego kapitału. Co ciekawe, w polskich sądach zapada coraz więcej orzeczeń tego typu, a powodowie, których one dotyczą, dostają od banku już nie tylko darmowy kredyt, ale i darmowe mieszkania. Czy takich spraw w skali kraju będzie więcej?

  • Podczas gdy roszczenia konsumenta wobec banku nie mogą się przedawnić, gdy nie wiedział on o wadliwości swojej umowy, roszczenia banku wobec klienta przedawniają się już po trzech latach
  • Bieg terminu przedawnienia roszczeń banku może być liczony różnie, zwykle jednak sądy stają na stanowisku, że rozpoczyna się on w momencie złożenia przez kredytobiorcę oświadczenia o skutkach unieważnienia umowy
  • Jeżeli sądy zaczęłyby liczyć bieg przedawnienia od momentu wypłaty kapitału kredytu, banki utraciłyby prawo do zwrotu użyczonych środków. Taki scenariusz mógłby kosztować sektor bankowy łącznie nawet 250 mld zł
  • Unieważnienia umów z przedawnieniem roszczeń banku w tle są na razie rzadkością. Może się to zmienić, gdy w sprawie biegu terminu przedawnienia po stronie przedsiębiorcy wypowie się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Przedawnienie roszczeń banku – jak liczyć termin?

W ostatnich latach sprawy sądowe o kredyty frankowe obrały wyjątkowo niekorzystny obrót dla banków. Sądy apelacyjne w ponad 99 proc. przypadków przychylają się do roszczeń kredytobiorców, co w większości sprowadza się do unieważnienia spornej umowy i zasądzenia rozliczeń w oparciu o teorię dwóch kondykcji.

Wg tej zasady dochodzi do powstania dwóch autonomicznych roszczeń, należących do stron konfliktu. Kredytobiorca może w tej sytuacji rościć od banku o zwrot nienależnie spełnionych świadczeń (wpłaconych rat kapitałowo-odsetkowych, prowizji, ubezpieczenia niskiego wkładu własnego), zaś bank – o zwrot użyczonego kapitału kredytu.

Oczywiście do każdego z tych roszczeń przypisany jest stosowny termin przedawnienia. Dla konsumentów jest on znacznie dłuższy niż dla banków: po nowelizacji kc z lipca 2018 roku roszczenia kredytobiorcy przedawniają się po upływie 6 lat od spełnienia każdej kolejnej raty, przy czym znane są dwa wyroki TSUE, z których jasno wynika, że roszczenie restytucyjne nie może się przedawnić, jeżeli konsument nie miał wiedzy o wadliwych postanowieniach w swojej umowie. Co innego bank: ten nie może się bronić tym, że nie wiedział, iż wprowadził do obrotu prawnego produkt o wadliwej konstrukcji.

Jako przedsiębiorcę obowiązuje go krótszy, bo trzyletni termin przedawnienia. Nic więc dziwnego, że tak istotne staje się w przypadku banku ustalenie, kiedy ów termin powinien rozpocząć swój bieg.

Wg Sądu Najwyższego sprawa jest relatywnie prosta: 7 maja 2021 roku organ ten wydał uchwałę, z której wynika, że bieg terminu przedawnienia roszczeń po stronie banku należy liczyć dopiero od momentu złożenia przez frankowicza w sądzie oświadczenia o skutkach unieważnienia umowy kredytowej.

Ma to zwykle miejsce w końcowej fazie procesu, tuż przed wydaniem wyroku. W tym wariancie bank jest bezpieczny: ma wystarczająco dużo czasu, by złożyć przeciwko swojemu klientowi kontrpowództwo, czy to o sam zwrot kapitału, czy o jego waloryzację wskaźnikiem inflacji (choć eksperci nie dają bankom wielkich szans na sukcesy w przypadku tej drugiej kategorii roszczeń).

Sędziowie mają wątpliwości w zakresie biegu terminu przedawnienia

Uchwała III CZP 6/21 wydana przez SN ma moc zasady prawnej, co zwykle wiąże się z dostosowaniem orzecznictwa również w sądach powszechnych. W tym jednak przypadku sędziowie nie są zgodni co do tego, czy SN ma rację, w ten sposób ustalając początek biegu terminu przedawnienia w sprawach frankowych.

Pełnomocnicy frankowiczów wskazują dwa alternatywne terminy. Optymiści postulują, aby termin przedawnienia roszczeń banku liczyć od momentu, w którym podmiot wypłacił kredytobiorcy kapitał kredytu (upowszechnienie się takiej praktyki w krajowym orzecznictwie mogłoby kosztować sektor nawet 250 mld zł).

Pragmatycy z kolei przekonują, że bieg terminu przedawnienia dla roszczeń kredytodawcy powinien rozpocząć się w momencie, w którym kredytobiorca po raz pierwszy zakwestionował swoją umowę – np. złożył reklamację z wezwaniem do zapłaty.

Ta czynność ma miejsce jeszcze przed złożeniem pozwu, a zatem w wielu toczących się sprawach mogłoby się okazać, że bank przespał już termin na zgłoszenie swoich roszczeń, a zatem powinna mu przepaść możliwość skutecznego egzekwowania zwrotu użyczonego kapitału.

Takie wyroki w polskich sądach już zapadały: przykładem niech będzie orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Katowicach z dnia 20 kwietnia 2023 roku (V ACa 45/22), dotyczące sprawy, w której kredytobiorcy już w 2016 roku wysłali bankowi reklamację i poinformowali podmiot, iż uważają zawartą umowę za nieważną, wzywając do rozliczenia świadczeń nienależnych. Zdaniem sądu to właśnie od tego momentu bank powinien liczyć bieg terminu przedawnienia swoich roszczeń.

Podmiot jednak sformułował swoje roszczenie pod adresem kredytobiorców dopiero w lutym 2020 roku, gdy, zdaniem sądu, było ono już przedawnione. Sąd przychylił się więc do definicji TSUE, wg której termin przedawnienia rozpoczyna swój bieg w momencie poinformowania banku przez konsumenta o tym, iż uważa on umowę za nieważną.

Uporządkowanie relacji pomiędzy bankiem a kredytobiorcą w zakresie przedawnienia roszczeń mogłoby być dużo łatwiejsze, gdyby w sprawie już oficjalnie wypowiedział się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

I tak też się stanie: w zeszłym roku do TSUE wpłynęła sprawa C-140/22, dotycząca właśnie tej istotnej kwestii. Unijni sędziowie jak zawsze będą rozpatrywać ją w świetle dyrektywy 93/13, która nie nakłada na konsumenta dodatkowego obowiązku składania oświadczenia o skutkach nieważności umowy. Jeżeli więc TSUE podważy praktykę wskazaną przez Sąd Najwyższy, może się okazać, że w wielu przypadkach roszczenia banków są już przedawnione, a próby odzyskania przez te instytucje użyczonego kapitału są skazane na porażkę.

Subskrybuj nas także na Facebooku oraz Twitter i ZAWSZE otrzymuj jako pierwszy najważniejsze informacje! 

FrankNews
FrankNews
FrankNews.pl składa się z ekspertów od spraw frankowych, prawników, dziennikarzy. Aktywnie śledzimy rozwój problematyki frankowej już od 2014 r, obserwujemy rozwój orzecznictwa oraz podmiotów oferujących pomoc prawną dla frankowiczów. Nasze artykuły regularnie publikowaliśmy w mediach oraz portalach internetowych. W 2020 r. postanowiliśmy stworzyć portal dzięki któremu każdy posiadacz kredytu frankowego znajdzie w jednym miejscu wszystkie niezbędne informacje. Tak powstał FrankNews.pl Materiały zamieszczone w serwisie Franknews.pl nie są substytutem dla profesjonalnych porad prawnych. Franknews.pl nie poleca ani nie popiera żadnych konkretnych procedur, opinii lub innych informacji zawartych w serwisie. Zamieszczone materiały są subiektywnymi wypowiedziami autorów.

Related Articles

Najnowsze